Niedawno moja starsza córka skończyła 7 lat. Nie da się więc ukryć, że tym samym ja kończyłam siódmy rok bycia mamą (w tym od trzech w wersji hard, czyli do kwadratu). Ten czas to największa rewolucja i ewolucja jaką odnotowałam w swoim życiu.
Choć ze swoich pierwszych lat życia niewiele pamiętam to strzelam, że czym mogło być nauczenie się samodzielnego zasypiania wobec nauczenia się życia przez kilka lat prawie bez snu. Czym było nauczenie się samodzielnego chodzenia wobec zniesienia z względnym spokojem, że ktoś pod moją opieką chodzi choć nie umie. Czym było zjedzenie pod presją dorosłych kilku łyżek okropnego rosołu wobec nauczenia się gotowania potraw, które dziecko zechce zjeść i nie będą to placki. Nie wspomnę już o tym, że przygotowanie do matury to błahostka przy zachowaniu cierpliwości podczas słuchania jak (niecierpliwe) dziecko uczy się czytać, a próba przełknięcia pierwszego kieliszka wódki jest niczym przy próbie napojenia dziecka syropem.
Żarty na bok. Podsumowując te całe początki macierzyństwa mogę stwierdzić, że choć bycie mamą jest jedną z najpiękniejszych życiowych ról, to jest także wyzwaniem, nieustanną lekcją, próbą dla naszej elastyczności i mądrości życiowej oraz przyczynkiem do niekończącego się rozwoju i pracy nad sobą.
Po co i dla kogo jest ta książka?
Zawsze sądziłam, że spostrzeżenia i realia debiutującej matki spisuję tylko na potrzeby dzielenia się nimi z czytelniczkami bloga. Po kilku latach okazało się jednak, że stały się obszernym zbiorem autoterapeutycznych tekstów, które dystansują, śmieszą, dają prawa i wpierają. Możliwe, że mam jakiś specjalny sentyment do tych spisanych początków, ale możliwe też że te teksty są czymś, co nie tylko ja chciałabym przeczytać na linii startu tej niełatwej drogi.
Myślę, że pisze do Ciebie jeśli będziesz lub już jesteś mamą, której dotyczą świecowe kredki na ścianie, sok na kanapie, uczucie rozdarcia między potrzebami dziecka a własnymi, trudne dylematy w rodzaju decyzji o powrocie do pracy lub wyboru nadzienia do naleśników, wzruszenie na widok mikrej skarpetki, szok związany z permanentnym brakiem czasu, wejście do kasty matek z placu zabaw i przedszkolnego zebrania, poczucie niespełniania oczekiwań społeczeństwa lub sąsiadki i wszystkie inne atrakcje właściwe początkom macierzyństwa. Mam nadzieję, że moja książka okażę się być pozycją o działaniu antystresowym, wspierającym i dopingującym.
Tutaj możesz pobrać darmowy fragment, przejrzeć spis treści, przeczytać wstęp i około 20% całości (klik).
Gdzie i jak mogę kupić tę książkę?
Tuż za rogiem, niedaleko, na sąsiedniej zakładce i bez wychodzenia z domu. Książka dostępna jest jako ebook i standardowa wersja drukowana. W obu przypadkach kosztuje 28 zł.
Antystresowa książka o początkach macierzyństwa – wersja drukowana (klik)
http://well-wall.pl/produkt/antystresowa-ksiazka-o-poczatkach-macierzynstwa-ksiazka-drukowana/
Format: A5
Okładka: miękka klejona
Liczba stron: 170
Numer ISBN: 978-83-955379-1-2
Wydawnictwo: Well-Well Lucyna Sielicka
Antystresowa książka o początkach macierzyństwa – e-book (klik)
Dostępne formaty: PDF, epub i mobi
Chciałoby się na koniec dodać coś wzniosłego w rodzaju – “wypuszczam w świat moje kolejne dziecko”. I choć ta książka ma z dziećmi wiele wspólnego – moimi, bo to one są prywatnymi, niestrudzonymi nauczycielami wszelkich odcieni macierzyństwa i dziećmi w ogólności, bo jakby nie było macierzyństwo ma z dziećmi całkiem sporo wspólnego, to jednak ja w tym życiu raczej wstrzymuję się z produkcją ludzi. Wyprodukowałam za to rzecz. Proszę o wyrozumiałość i szerszy margines akceptacji, bo w produkcji rzeczy jestem samozwańczą amatorką.
Mama nadzieję, że: do przeczytania!
Lucy (auto-rka)
Tytułowe zdjęcie stworzone przy pomocy Freepik
Jestem mamą dziesięciolatki, nie wiem czy największa rewolucja nie jest dopiero przed nami!!! :)
Na pewno nie grozi nam stagnacja, rutyna i nuda :)
Taka książka to fajny pomysł na prezent dla młodej mamy- jak idziemy w pierwsze odwiedziny to zawsze kupujemy coś dla maluszka, a można przecież obdarować też młodych rodziców;)
Tak! Książka to idealny prezent na taką okoliczność, bo poza treścią samą w sobie mówi jeszcze “usiądź kobieto, odpocznij sobie” :)
No ciekawa jestem co odpisałaś w książce i jak bardzo pokryje się to z moimi doświadczeniami :)
Na to czekałam
gratulacje
dziękuję! :)