W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
Tą nieco przewrotną kalką z pewnego serialu (wiesz jakiego?) można by było podsumować wiele wypowiedzi moich klientów. I zwykle nie chodzi o dyplom lub jego brak. Po pogłębionej analizie predyspozycji, wartości, doświadczeń i potrzeb pojawia się wniosek: znalezienie oferty, która połączy wszystkie istotne czynniki, jest skrajnie mało prawdopodobne. Na nic przeredagowywanie CV czy szperanie po kolejnych portalach z ofertami.
Ogłoszenia tak często nie łączą zadań, warunków i sposobu działania, których dana osoba potrzebuje. Jedno stanowisko wykorzystuje część mocnych stron, ale jest rutyną. Drugie daje różnorodność, tylko w sztywnych godzinach i w środowisku pełnym rozproszeń. Trzecie brzmi ciekawie, dopóki nie okaże się, że rola jest tak wąska, że połowa kompetencji zostaje w teczce certyfikatów.
Nie mogę znaleźć pracy z ADHD
Dla niektórych po prostu nie ma pracy. W ogłoszeniach. Na początek często wchodzą standardowe strategie. Masz którąś na koncie?
1. Przymykam oko
Postawa pod tytułem „takie życie”. Prawie wszyscy znajomi narzekają na pracę, trudno. Biorę to, co najlepsze i ignoruję drugą stronę medalu.
Przykład od moich klientów? Kolejny rok w księgowości, gdzie mnożą się błędy, pogłębiając poczucie niekompetencji i odbywa się walka między nudą a stresem. Jednocześnie cieszy i trzyma w miejscu spójne doświadczenie, poczucie bezpieczeństwa i dobre wynagrodzenie.
U niektórych to się sprawdzi. Samorealizację da się wdrażać po godzinach, a praca idealna nie istnieje. Przy dość dużej mocy znoszenia niedogodności taka sytuacja może trwać.
U niektórych jednak niekorzystne czynniki kumulują się w czasie. Znika poczucie sensu, pogarsza się stan zdrowia albo wkraczają kolejne etapy wypalenia zawodowego, które na najtrudniejszym biegunie odbiorą możliwość wykonywania zadań. Ta druga konsekwencja bardzo często dotyczy osób z ADHD. Zwykle motywacja do działania nie płynie u nich z faktu, że zadanie jest ważne, bo ktoś za nie płaci. Potrzeba znacznie więcej, by móc funkcjonować w dobrostanie.
2. Jeszcze jeden kurs
Równie często obserwuję ciągłe inwestowanie czasu, energii i pieniędzy w podnoszenie kwalifikacji. Jeszcze tego spróbuję, a teraz ceramika i projektowanie ogrodów. Nie znoszę Excela, to nauczę się tych tabel przestawnych i podyplomówkę jakąś machnę.
Profil zawodowy pęcznieje od osiągnięć edukacyjnych i potencjalnie dostępnych ścieżek kariery, ale problem zostaje. Jest tak wtedy, gdy rzuty po wiedzę i umiejętności odbywają się przypadkowo, bez strategii i doprecyzowanego celu. Z tak rozbudowanymi opcjami nadal trudno dopasować się do oczekiwań pracodawców. Poczucie niewykorzystanego potencjału pęcznieje razem z profilem.
Może się zdarzyć, że dość przypadkowo dobrana wiedza ukierunkuje na nową ścieżkę i ta ścieżka okaże się trafiona. Znacznie większe prawdopodobieństwo mamy jednak wtedy, gdy najpierw wybieramy cel, a później jeśli trzeba dobieramy kompetencje do uzupełnienia. Wiemy z badań, że osoby z ADHD znacznie częściej niż neurotypowe słyszą na przestrzeni życia komentarze krytyczne na swój temat. Trzeba mieć szczególną uważność i weryfikować, czy sięganie po kolejne kompetencje ma uzasadnienie, czy być może jest tylko próbą podniesienia postrzegania swojej wartości wdeptanej w błoto słyszanymi hasłami czy popełnionymi dotąd błędami.
3. Szukam i szukam
Możemy mieć już dobrze uświadomione, w czym się sprawdzimy, co lubimy, co ma dla nas sens i jakie warunki pracy będą pasowały do naszych potrzeb. Wraz z tą świadomością – zbudowaną w doświadczeniach i samorozwoju a często terapiach czy doradztwach, pojawia się nieustępliwość, by zdobyć pracę adekwatną do tego zestawu. I tak mija szósty rok i dziesiąte miejsce pracy, a wciąż to nie to.
Dobrze jest ten proces zamknąć w ramy. Nazwać, co jeszcze sprawdzamy, w jaki sposób i do kiedy. Jeśli po tym terminie nadal nie tędy – zmieniamy strategię. I przestajemy szukać.
Kiedy żadna z tych strategii nie działa
Zamiast rezygnacyjnych podsumować o tym, że nie nadajemy się do żadnej pracy, lepszy będzie wniosek, że szukana praca nie występuje jeszcze w gotowej formie. Nikt jej nie zaoferował na portalu, bo nie mieści się w nazwie stanowiska.
Wtedy najczęściej pada myśl: załóż firmę. Czasem to jest dobre rozwiązanie. Nie dlatego, że każda osoba z ADHD powinna zostać przedsiębiorcą. Własna firma zdejmuje część ograniczeń ale dokłada inne wyzwania: sprzedaż, planowanie, formalności i konieczność samodzielnego tworzenia struktury. Dla części osób to nie jest wyjście. To wymiana jednego niedopasowania na drugie.
Pytanie nie powinno więc brzmieć wyłącznie: etat czy własna firma.
Bardziej użyteczne jest inne: jakich warunków potrzebuję, żeby dobrze pracować i w jaki sposób mogę je sobie zapewnić możliwie najmniejszym kosztem.
Odpowiedzią nie zawsze będzie firma. Czasem bardziej niszowa specjalizacja. Czasem praca projektowa. Czasem połączenie etatu z własnym projektem. Czasem wynegocjowanie innego zakresu odpowiedzialności. Czasem rola zbudowana wokół zestawu kompetencji, którego w ogłoszeniach po prostu nie ma.
Pada decyzja, żeby przestać szukać gotowca. Tyle że sama decyzja i stanięcie w „prawdzie” nic nie zmienia. „Przestać szukać” bez następnego kroku skończy się albo kolejną podyplomówką, albo kolejnym rokiem w miejscu, które powoli odbiera siły.
Jesteś na tym etapie?
Umów bezpłatną, 20-minutową konsultację online. Opowiesz o swojej sytuacji i wyzwaniach zawodowych a ja pomogę Ci zdecydować, jakiego rodzaju wsparcia potrzebujesz, by stworzyć plan na karierę uwzględniającą Twoje najważniejsze zasoby i potrzeby bez zbyt daleko idących kompromisów.