Kim chcesz zostać, gdy dorośniesz? Słyszałaś to pewnie dziesiątki razy jako dziecko. Pytanko kierowano pewnie do Ciebie, do jakiegoś innego dzieciaka obok, w szkole, w domu, przy randomowej pogawędce z sąsiadką. Zastało się u nas, funkcjonuje, powraca w każdym pokoleniu. Ostatnio jednak poczułam, jak bardzo jest ono złe.

To pytanie wkurza

Nie wiem, czy moje córki pytano o to kim chcą być, gdy dorosną. Czy my pytaliśmy. Nie zarejestrowałam w pamięci konkretnych sytuacji, ale bardzo możliwe, że coś w tym tonie padło na przykład w kontekście chęci podkreślenia ich zainteresowań. Wiem natomiast, jak źle obie reagują na tego rodzaju kwestie same temat przywołując i referując mi swe frustracje. Starsza panna reaguje złością i poczuciem winy, bo jak twierdzi nie wie, kim ma być, a wydaje jej się, że wiedzieć powinna. Młodsza córeczka zaś kiedyś chętnie sama referowała, że będzie tancerką, skrzypaczką, malarką i kimś tam jeszcze i jeszcze. Ostatnio zaś podzieliła się smutkiem, że nie wie co ma wybrać. A ja nie wiem skąd u niej ten pomysł, że ma teraz cokolwiek wybierać.

Na moich studiach z doradztwa zawodowego testowaliśmy różne narzędzia wspierające w wyborze właściwej drogi zawodowej. W niektórych pojawia się wracanie pamięcią do czasów dzieciństwa, bo często w tych pierwszych niczym nie ograniczanych zainteresowaniach kryją się podpowiedzi wartych rozważenia kierunków rozwoju. I tu także, gdy pyta się dorosłych ludzi, co lubili robić, jako dzieci często kryje się za tym sporo informacji. Gdy pyta się zaś, kim jako dzieci chcieli być – często padają mało obudowane znaczeniem wspomnienia pierwszych uświadomionych nazw zawodów. Często też pojawia się frustracja, że nie pamięta się lub nie typowało się wcale takiego zawodu na przyszłość i upatruje się w tym jakiegoś deficytu, braku…

To pytanie jest złe

Zwykle wywiera presję – że jako dziecko musisz już coś wiedzieć. Jak to nie wiesz? – zastanów się, myśl o przyszłości, stresuj już teraz wyborem. Często ogranicza – aspiracje przecież są ważne. Jak to księżniczką? – haha, w zamku będziesz mieszkać? Może lekarką? Tak ładnie leczysz lale. A nawet, jeśli dorosły ugryzie się w język i nie komentuje wprost, to dzieciaki i tak między wierszami świetnie wychwytują, które deklaracje budzą entuzjazm i chęć ciągnięcia tematu, a które zbywane są pobłażliwym uśmiechem. Na dokładkę to pytanie daje komunikat, że trzeba być kimś (albo chociaż wiedzieć kim się będzie), bo bycie po prostu sobą nie wystarcza.

Jak rozmawiać z dziećmi o pracy w sposób otwierający?

Dobrze wiemy, że satysfakcja z życia zawodowego nie polega zwykle na zadeklarowaniu wymarzonego zawodu i zdobyciu go. To znacznie głębszy proces wymagający samoświadomości, znajomości własnych potrzeb i wartości, uwzględnieniu swoich umiejętności, predyspozycji, zainteresowań, a także wielu prób i wielu błędów. To cały wór różnych elementów i to o tych elementach warto z dziećmi rozmawiać. Na przykład zaczynając tak…

Co Cię najbardziej zainteresowało?
Czego chciałbyś się nauczyć/ czego spróbować?
Co najbardziej lubisz robić w szkole?
Co jest teraz dla Ciebie najważniejsze?
O czym marzysz?
Co chciałbyś zmienić? 
Czego Ci brakuje? 
Jak myślisz, jaką rzecz będziesz chciał robić też jako dorosły? 
Co teraz czytasz? 
Jaką wystawę chciałbyś odwiedzić?

Jaki zawód wydaje Ci się najciekawszy? 
Wiesz czym się zajmuje ... (np. notariusz)? 
Jak myślisz, czego potrzeba, żeby zostać ... (piłkarzem)? 
Chciałbyś pracować z innymi ludźmi czy raczej samodzielnie? 
Wolałbyś pracować przy pomocy komputera czy na dworze? 
Wiesz kim z zawodu są babcia i dziadek? 
Jak myślisz, co fajnego tata robi w pracy?

I jeszcze zaznaczę, choć to pewnie jest dość oczywiste – nie ma nic złego w snuciu zawodowych wizji przyszłości przez dziecko. Gdy ma ono ochotę o tym opowiadać, dzielić się marzeniami, bawić się tego rodzaju deklaracjami, konfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością czy nawet ma etap, w którym prężnie działa, by już swój plan realizować (i na przykład głaszcze wszystkie znajome psy, bo przecież będzie weterynarzem). Wystrzegajmy się zaś stawiania dziecka pod ścianą wyboru tego rodzaju pytaniem. Niech nie czuje presji, ograniczeń, negatywnych konsekwencji, dezaprobaty (w czasach mojego dzieciństwa powiedziano by pewnie: „Weterynarzem? Będziesz krowom pod ogony zaglądać?”). Niech dziecko będzie po prostu wolne, bo ta dobrze ugruntowana wolność wyboru jest kluczem do dobrych decyzji w przyszłości.

Plakat dla Was

A tu do użytku prywatnego możesz pobrać plakat, który zrobiłam dla moje córki i który bardzo chętnie powiesiła sobie nad biurkiem. Możesz wydrukować go w formacie A3, A4 czy A5. Polecam papier fotograficzny.