Gdy jest się mamą, wyjście gdziekolwiek urasta czasem do poważnego wyzwania. Nie ważne czy chce się samotnie wyjść z domu, udać się do sąsiedniego pokoju lub po prostu wyjść z siebie. Czy ma się konkretny wielkimi celami uzasadniony powód, czy po prostu chce się wziąć prysznic bez asysty.

 

Mówią nam lub same sobie mówimy: realizuj się, nie pozwól, by twoje sprawy były na końcu listy, dbaj o swoje potrzeby, pamiętaj o rozwoju, nie daj się zamknąć na te kilka lat w domu, nie wycofuj się z aktywności. I radzą wtedy – buduj swoją sieć wsparcia, do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska, nie izoluj się, a wszystko będzie prostsze. I jasne – idea słuszna. Tylko bardzo często pioruńsko trudna do wdrożenia. Aktualnie nie żyjemy w owych „wioskach”, nie mamy wkoło niezliczonych członków rodziny, trudno jest budować głębokie relacje z przyjaciółmi czy sąsiadami, bo wszystkim na wszystko brakuje czasu. Nie angażujemy się w naturalny, odruchowy sposób w życie różnorodnych wspólnot. I trudno poprosić kogoś na fejsie, żeby nam zerknął przez godzinkę na dziecko.

 

Nasza wioska nie tworzy się wkoło nas w naturalny, bezwysiłkowy sposób. Zamiast poczucia winy, bezradności, rozżalenia czy doszukiwania się przyczyn lepiej postawić na świadomy, zorganizowany, celowy proces, którego efektem będzie stworzenie sobie całej struktury osób i instytucji stanowiących wsparcie.

 

 

Po co mi ta sieć wsparcia i gdzie ją kupić?

Możliwe, że masz tak, jak ja i gdy wyjrzysz przez okno swojego mieszkania, a nawet, gdy wyglądać tak będziesz przez pół roku, nie zobaczysz ani jednej osoby, którą mogłabyś zaliczyć do swojej „wioski”. Coraz rzadziej żyjemy otoczone rodziną i stałymi, znanymi od pokoleń sąsiadami. Rodziny są coraz mniejsze, rozparcelowane po różnych zakątkach miasta, kraju czy nawet świata. Sąsiedzi nie integrują się przesadnie, często zmieniają, nie angażują z cudze sprawy. Jesteśmy coraz bardziej samowystarczalni jako jednostki i zamiast zaglądania innym w oczy w poszukiwaniu głębokich relacji na lata wolimy zaglądać w ekran smartfona. Dziś nasza sieć wsparcia wygląda zupełnie inaczej, powstaje w inny sposób i nie opiera się tylko na rodzinie i sąsiadach.

Pomimo różnić nadal potrzebujemy tej wioski. Pominę cały aspekt psychologiczny (np. zwiększone poczucie bezpieczeństwa), organizacyjny (np. łatwiejsze radzenie sobie z kryzysami) czy rozwojowy (np. wpływ głębokich, stałych i różnorodnych relacji na dziecko) i wspomnę tylko o jednym elemencie – wpływie sieci wsparcia na możliwości rozwoju zawodowego matek. Powrót do pracy, zmiana zawodu, rozwijanie biznesu, doszkalanie się czy jakikolwiek inny projekt nie będzie możliwy bez pomocy. Czasami dostatecznym rozwiązaniem będzie podzielenie się opieką nad dzieckiem z partnerem, ale często to nie wystarczy. Poza tym każda nowość, każde wyjście ze strefy komfortu, każdy długoterminowy projekt zwykle wchodzi w fazę kryzysów, kłopotów, zwątpienia czy jakichkolwiek przeszkód. Gdy mamy za sobą ludzi, narzędzia, instytucje, gotowe rozwiązania – całą tę naszą współczesną wioskę, przezwyciężenie trudności jest łatwiejsze i łatwiej o końcowy sukces.

 

 

Jak zorganizować sieć wsparcia?

Ta wioska wyrasta wokół nas z czasem i przy dobrym nastawieniu może rosnąć w siłę. Zapisujesz dziecko do przedszkola, do mieszkania obok wprowadza małżeństwo z dzieckiem, koleżanka poleca najlepszego w okolicy pediatrę itd. Przyda się otwartość, brak roszczeń i inwestowanie w relacje, choć kosztują sporo czasu dawanego na kredyt. Gdzie więc inwestować, co budować, który obszar życia będzie nas wspierał?

– rodzina

Oczywisty kierunek. Więzy krwi często są gwarantem najlepszego, najszczerszego wsparcia. Czasami wygrywamy los na loterii i dostajemy w rodzinnym pakiecie babcię chcącą i mogącą być blisko dziecka, czasami warto odświeżyć kontakty z kuzynką, która została mamą, a którą ostatnio widziałaś w dzieciństwie. Niemniej rodzina to zwykle dość naturalny i dobry wybór dla pogłębiania relacji i wzajemnej pomocy.

– znajomi

Gdy są naprawdę blisko to pod względem zaufania i głębi relacji przypominają rodzinę. Bywają najlepszymi kandydatami do wspierającej wioski, gdy sami mają dzieci i można się w tym układzie wymieniać przysługami i inicjatywami.

– żłobek, przedszkole, szkoła

Te miejsca z samej swej natury, jako placówki mające dawać opiekę i edukację naszym dzieciom są wsparciem i często podstawowym sposobem umożliwiającym rodzicom aktywność zawodową. Różnimy się w podejściu, gustach, potrzebach, oczekiwaniach co do tych miejsc. Warto jednak podejść do wyboru placówki bardzo świadomie, bo im lepsze wg przyjętych kryteriów miejsce znajdziemy – tym silniejsze wsparcie możemy z niego czerpać. I to przez bardzo długi czas. Ten aspekt wydaje mi się nie do przeinwestowania.

– niania, opieka na godziny, klub malucha

Nigdy nie umiałam skorzystać z tego rodzaju oferty i bardzo żałuję. Wiem, że godna zaufania, doraźna opieka nad dziećmi pozwoliłaby mi rozwinąć skrzydła w różnych trudnych momentach, uniknąć fury stresu lub skorzystać z niespodziewanych okazji. Więc nie z praktyki – a tylko z teorii oprócz poszukiwania opinii o godnych polecenia profesjonalistach, stawiałabym też wzorem amerykańskich filmów na chcące dorobić nastolatki z sąsiedztwa. Pewnie nie zostawiłabym z takim niedoświadczonym opiekunem dziecka, ale gdyby trzy razy w tygodniu poukładał za mnie puzzle na dywanie w pokoju obok, to byłabym lata świetlne do przodu z pracą.

– zajęcia dodatkowe

Tu także muszę teoretyzować, bo moja uczennica chodzi do placówki montessori i ze względu na to, że zajęcia tam trwają cały dzień to na razie nie decydowaliśmy się na nic odbywającego się poza szkołą. Jednak uważam, że dobre zajęcia dodatkowe, które dla dziecka są prawdziwą wartością mogą być też dużym, przewidywalnym wsparciem dla rodzica. Nawet ta godzina na korytarzu pod drzwiami, za którymi dziecko brzdąka na pianinie to często o wiele lepsza opcja na naukę czegoś lub odpisanie na zaległe maile, niż warunki domowe.

– pediatra, psycholog, inni specjaliści

Tutaj przechodzimy w inne rejony wioski. Już nie chodzi o to, że podrzucimy dziecko do przychodni, gdy musimy załatwić coś pilnego. Wsparcie specjalistów – sprawdzonych, znających nasze dziecko, łatwo dostępnych jest dużym komfortem i świetnym wsparciem. Dobre rady, skuteczne leczenie, szybka reakcja – to kluczowe czynniki dodające poczucia bezpieczeństwa, ułatwiające rozwiązywanie kryzysowych sytuacji czy niedopuszczające do pogłębienia problemu. Warto więc tworzyć sobie sieć specjalistów – nie tylko tych pomagających dzieciom, ale i nam.

– rzeczy i usługi on-line lub z dowozem do domu

Sklepy internetowe, restauracyjki ze zdrowym jedzeniem, fryzjer z dojazdem do klienta, pralnia odbierająca rzeczy z domu, catering, okazyjne sprzątanie, angielski on-line, wypożyczalnia strojów, torty na zamówienie itd. Wszystko co tylko przetestujemy i co się sprawdzi, a co może nas uratować np. podczas chorób, wesprzeć podczas nagromadzenia powinności, pomóc zaoszczędzić czas, zdjąć z barków jakąś powinność. To opcje warte uwagi i często opłacalna inwestycja, zwłaszcza przy chęci realizowania jakiegoś ambitnego projektu i jednoczesnym posiadaniu w domu ludzi intensywnie brudzących czy na przykład niezadowalających się kawą na drugie śniadanie. Co z tego, że catering jest piekielnie drogi, jeśli przez tydzień pozwoli Ci zdrowo żywić rodzinę i wygenerować konkretny przychód lub np. zdać egzamin. To taka odpłatna w pieniądzu część wioski – ale również warta uwagi.

 

Dodałabyś coś do tej listy? Który element (poza kawą) jest kluczowy w Twojej sieci wsparcia? I czy jesteś zadowolona ze swojej wioski? Ja zaczynałam z lichą, ale pocieszające jest to, że z czasem różne elementy dobudowują się obok nas. Dziecko zaprzyjaźnia się z koleżanką z klasy, w pracy dają rodzinny pakiet medyczny, maluch dorasta to tygodnia wakacji u babci lub do kolonii. Będzie łatwiej!

Pozdrowienia! I przestrzeni na wspieranie innych, bo to chyba też kluczowa sprawa.

L.