Znacie to? Ktoś jest nawet miły, zapyta z ciekawością, odpowie zgodnie z prawdą, uśmiechnie się na koniec, ale coś jest nie tak, spojrzenie zdradza jakieś drugie dno relacji. Obok takiej osoby jest zawsze chłodniej, niewygodniej i niespokojniej. Zawsze sobie wmawiałam, że to moje uprzedzenia, że się człowieka po jego spojrzeniu nie ocenia, że to jakiś nieznaczący niuans. Ale nie!

To zawiść.

To widać w surowym, badawczym spojrzeniu, które prześlizga się po tobie i punktuje niedociągnięcia, krytykuje bezgłośnie poglądy, podsumowuje czyny. W tym spojrzeniu widać złość na czyjeś próby działania lub choćby głośno wypowiedziane marzenia, krytykę wszelkich śmiałych poczynań, usilne umniejszanie zasług, zazdrość, skrywaną nieprzychylność. Zawiści unikniesz niczym się nie wyróżniając, niczym, nawet odważną myślą.

Przeciętność

Ona sama w sobie nie jest zła, nie wszyscy możemy sięgnąć gwiazd. Człowiek przeciętny jest po prostu średnią ze społeczeństwa, ujednoliconą wypadkową okoliczności zewnętrznych, radzeniem sobie z rzeczywistością i losem tak na „okej”. Nie wszyscy możemy być najlepsi, wbrew temu co głoszą poradniki psychologiczne – najlepsi to z założenia ograniczona liczebnie grupa. Przeciętność robi wybitnym tło, ale przeciętność to też większość.

Przeciętniak

Ten zaniża loty nawet w marzeniach, broni się przed wzbogaceniem charakteru, umysłu, życia, przeciętniak jest zły na każdy przejaw nieprzeciętności. Do wściekłości doprowadza go czyjaś odwaga uznawana za niefrasobliwość, czyjeś poszukiwania sensu odczytywane jako tracenie czasu, czyjaś droga do spełnienia odbierana jako rzucanie wyzwania. Przeciętniak bardzo chce tkwić w swym przeciętniactwie i niesamowicie drażnią go wszelkie przejawy odmienności. Przeciętniak zamyka swój umysł i najchętniej zamknąłby innym możliwość bycia innym – i gorszym, i lepszym.

Zawiść przeciętniaków to zmora współczesności, to nasza przypadłość narodowa, to symbol internetu. Życzę Ci żeby Cię dosięgła – to będzie znak zmierzania po sukces.