Z pracą jest jak z dzieckiem i już. Ale nie w tym sensie, że to miłość analogiczna – takich wynaturzeń zagrażających przedłużeniu gatunku ludzkiego na większą skalę w społeczeństwie nie odnotowano. Z pracą jest jak z dzieckiem bo:

1. Pochłania więcej energii niż jest na stanie

Gdybym przed wysłaniem cv dokładnie wiedziała w co się pakuję, a planując powiększenie rodziny miała skalkulowane potencjalne trudności, z pewnością postanowiłabym zostać utrzymanką starego impotenta i po kres swych dni martwić się doborem lakieru do koloru nieboskłonu. I dziecko, i praca bierze od nas więcej niż dalibyśmy po dobroci. Nadludzkie moce uaktywniają we mnie dzieci i terminy.

2. Inicjuje / potęguje uzależnienie od kawy

Kiedyś kawa to była przyjemność, rozrywka, fanaberia z pianką. Dla człowieka pracującego i dla człowieka wychowującego, kawa to rozrusznik poranny, ułuda pomocy w płynie. Czy wstaje się o drugiej, trzeciej i czwartej w nocy do dziecka, czy raz a dobrze o piątej pięćdziesiąt do pracy – to wszystko jedno, poziom niewyspania jest nieakceptowalny. Jak się te opcje połączy, to można się ubiegać o refundację z NFZu kawy aplikowanej dożylnie.

3. Wymaga ciągłego wchodzenia w strefę własnej niekompetencji

Jeśli w pracy czujesz się w 100% kompetentny, to znaczy, że się nie rozwijasz. Jeśli w swym rodzicielstwie czujesz się w 100% kompetentny, to znaczy, że twoje dziecko się nie rozwija? No, to tak w uproszczeniu. Liczne wyzwania, ambicje i nowości zarówno w obszarze zawodowym, jak i rodzicielskim wciąż potrafią zaskoczyć, wepchnąć na minę. Ogarnięcie jednej kwestii, wejście na wyższy poziom wtajemniczenia, względny spokój – to zwykle wrota do poważniejszych wyzwań.

4. Wzbogaca

Praca z założenia jest zajęciem odpłatnym, więc nawet jeśli jest podła do granic i nie wnosi niczego do żywota jednostki ją uskuteczniającej, to przynajmniej przynosi pieniądze. Dziecko, jeśli o pieniądze chodzi, to dokładnie odwrotnie. Macierzyństwo za to ma moc wzbogacającą wnętrze. Najpierw dodaje splendoru macicy, następnie kilka kilogramów, a zaraz później mnóstwo miłości.