Za górami, za lasami, za kilkoma murami…

Mur pierwszy – kiedyś to było

Nic nie było, tylko dzieci była piątka. A te teraz? Wszystko w sklepach mają, pralka pierze, obiad od Gerbera i z jednym dzieckiem sobie nie radzą. To chociaż zadrwić, wyśmiać, autorytet podważyć, dziecku pyzę prawdziwą i drożdżowe z fanfarami pokazać, ojca o płci przypominając podburzyć wobec samodzielnego koszul prasowania, dokonania umniejszyć, bo oni z jednym dzieckiem to by byli dalej, wyżej i lepiej.

Mur drugi – wydmuszki wartości

Dzieci przyszłością narodu, rodzina na pierwszym miejscu deklarowanych wartości. A w praktyce egocentryzm, kariera, wygoda i brak solidarności. Chciała to ma, ma to niech sobie radzi. I rodzi. I nie krzyczy ani z bólu, ani z bezradności. Te wiecznie dopominające się swego, walczące, zmieniające matki to zmora wyluzowanego, wesołego, nowoczesnego społeczeństwa. Jest Euro – te chcą boisko dla dzieci. Takim zawsze będzie źle.

Mur trzeci – służba nie drużba

Służbie zdrowia nie należy przypadkiem bezgranicznie ufać, jak drużbie przy powierzaniu kluczyka do lodówki z wódką na własnym weselu. Zaserwują takie rodzić po ludzku, że się nad zdobyczami ludzkości do końca życia będziesz zastanawiać, wstawią z niemowlakiem w taką kolejkę, że podczas stania w niej dziecko samo wyzdrowieje, przestraszą, zagrożą, przedwcześnie zdiagnozują, z raz dla zmyłki dobrze wyleczą i karą za opóźnienia w szczepieniach zagrożą. Cierpienie uszlachetnia przecież. Ciąża to nie choroba. A na dziecko nie ma co tak chuchać i dmuchać, bo alergikiem będzie.

Mur czwarty – dzieci niemile widziane

Nie wychodź z nimi, nie przeszkadzaj normalnym, dorosłym, cywilizowanym jednostkom, przestań siać terror przewijaka i prosić o wrzątek do podgrzania zupki w słoiku. Schody, progi, wąskie przejazdy i wysokie krzesła, głośna muzyka. Wszystko byle się z tych piaskownic nie tarabanili do centrów miast, do restauracji, urzędów, kin, butików. Miejsce dziecka jest przy matce, a matki przy dziecku i niech w tym właśnie miejscu cicho siedzą.

Mur piąty, szósty, siódmy… Czujecie się czasem ustawione pod murem?

Mur niech będzie gruby, zbrojony, trwały – taki na kilka następnych pokoleń. Utrwalajmy przeszkody, walmy wszyscy głową w to samo. Niech się mury pną do nieba – wszyscy mamy mieć tak samo ciężko, niech się żadnej cwaniarze nie uda tak po prostu. Gdy się któraś zacznie o coś upominać, gdy postulaty będzie zgłaszać, gdy się za burzenie zacznie zabierać – to się mury podmaluje, odświeży, podkoloryzuje nieco rzeczywistość. Przejdzie im, zawsze przechodzi.

 DSC_5104

DSC_5105

DSC_5109

DSC_5112

DSC_5122

DSC_5126

DSC_5129

DSC_5133

Na zdjęciach murale gdańskiej Zaspy powstałe w ramach Festiwalu Monumental Art. Ja nieskromnie zadzierałam głowę do góry, Zołzina widziała to co najlepsze – czyli psy na smyczach. Tu (klik) można pozwiedzać wirtualnie.