Komentator to mistrz, to dobro, to łaska. Komentator jest najważniejszy, najpotrzebniejszy, najwspanialszy

..bo komentator musi pisać na zadany temat, bloger ma pełną dowolność.

..bo komentowanie to ryzyko odbicia się o bramy cenzury, gustu, braku dystansu blogera, a nawet popadnięcia w otchłań nieopublikowania.

..bo komentarz to treść gościnna i marginalizowana wśród treści blogerskiego potentata domeny.

A jednak są tacy, którzy komentują. Należy ich wielbić. Wszystkich:

– jajko

Wiecie, mądrzejszy od kury. Zawsze, wszędzie, w dowolnym temacie. Przeanalizuje, sprawdzi, wyszuka i poprawi. Wytknie brak przecinka, literówkę, niespójność, stronniczość lub brak sprecyzowanej opinii. Powie jak pisać, co myśleć, czego zaniechać, jak żyć.

– słup

No jaki? Ogłoszeniowy. Najpierw dbałość o wklejenie linku do swojej strony, podpis wielkimi literami i może jakiś odnośniczek do tekstu lub produktu. Później, jako dodatek treść komentarza – by się wyrazić wystarczy mu jedno zdanie lub słowo np. „ślicznie”.

– żmija

Jadowita oczywiście. Nie zawraca sobie głowy dyskusją merytoryczną, jest tylko po to by się wyżyć, opluć, obrazić. To cenny typ komentatora, bo często kreatywny i z bogatą wyobraźnią. Potrafi zaskoczyć, poruszyć. Daje swym jestestwem luksusowe poczucie wielkiej sławy, bo w dzisiejszych czasach hejter jest miarą sukcesu.

– szczypior

Taki świeżutki. Jest po raz pierwszy, właśnie cię poznaje. Czyta, czyta, czyta trzy posty lub calusieńkie archiwum i wydaje werdykt. Często żałuje. Najlepiej, gdy żałuje, że dopiero teraz tu trafił, ale trafiają się też tacy, którzy żałują, że w ogóle ich przygnało.

 – cukierek

Sama słodycz. Pisze tylko, gdy jest w stanie wykrzesać z siebie coś optymistycznego, pochwalić, docenić, zaaprobować. Empatyczna, dyplomatyczna jednostka. To nie zasięg facebooka powoduje, że pusto pod moim niektórymi postami, to dyskretna aluzja od cukierków.

Cenię mych komentatorów, wszystkich! No dobra, wszystkich poza tymi ślącymi chińskie szlaczki w ilościach hurtowych. Bez komentarzy zamilkłabym na wieki. Nie róbcie tego mojemu mężowi, więcej wieczornych wywodów by lucy es nie zniesie.

Dziękuję Wam!