Podobno ktoś kiedyś rzekł „proście, a będzie wam dane” i się zaczęło.

Proszą, wypytują, wyciągają ręce i człowiek jest zmuszony odmawiać, choćby tego nie lubił. Muszę raz dziennie pogonić nachalnego dziada, który w zamian za datek na alkohol chce mi pilnować auta i czuję zdenerwowanie już kilka ulic przed wjazdem na parking. Oczywiście bardziej przez konieczność wykonania manewru parkowania, ale przymusowe spławianie dziada to też nie jest coś co mam w swej naturze. Czuję się w obowiązku kulturalnie odpowiedzieć na niekulturalne „propozycje” współpracy zakrawające na odgrywanie przeze mnie scenek z pracy kamieniołomów. Muszę zaciskać zęby i udawać utratę zasięgu, gdy ktoś ‚tylko spyta’, a wyciąga ze mnie widzę, czas i energię.

Mam postulat, by zamiast uczyć asertywności, kulturalnego odmawiania, szanowania swojego czasu, zaczęto uczyć powściągliwości w rzucaniu prośbami, samodzielności dotąd dopóki jest ona możliwa i poczucia zaciągania u innych długu, który należy spłacać w złotówkach, wzajemności lub czekoladzie.

Pomyśl, zanim poprosisz:

Blogera

A żebym przesłała produkty do testowania (Jakie produkty? Dziecko? Komputer, na którym piszę? Ja tylko mogę dać poczytać – ale przecież wiem, że tacy to czytać ze zrozumieniem na pewno nie potrafią). A żebym napisała o produkcie Superhiperhej, bo produkt jest fajny. Tak fajny, że można uwierzyć na słowo i tak debiutujący, że nie należy w swej wyrozumiałości dopominać się o wynagrodzenie. A żebym zgodziła się na publikowanie tekstów z bloga na platformie XYZ, bo to wschodząca gwiazda internetu i przyszłe źródło milionów czytelników mojej strony (tak, bo jak ktoś przeczyta gdzieś mój tekst, to z pewnością zechce wpaść na bloga, by przeczytać go jeszcze raz inną czcionką). A żebym poinformowała o wspaniałym konkursie, w którym do wygrania lizak i oklaski.

Blog to zawsze czas blogera, dużo czasu. Blog to takie poletko, które trzeba pielęgnować wyrywając hejtujące chwasty, podlewać kasą za domenę i serwer, nawozić regularnie świeżą myślą. Tu nic nie jest dane, nic nie spada z nieba, gdy chcesz zaproponować współpracę, pomyśl najpierw czy i ja coś będę z tego miała. Satysfakcję, nowe doświadczenia, korzyści materialne? Nie? To nie pisz. Nie szukaj jelenia.

Prawnika

Prawo reguluje wszystkie dziedziny życia, prawie każdy ruch, każdą relację, każdą sytuację. Czy jest możliwe, by wiedzieć wszystko o wszystkim od ręki, na zawołanie i w zastosowaniu do konkretnego stanu faktycznego? Nie, nie jest. Rzetelna odpowiedź na prawie każde mimochodem rzucone pytanie wymaga zastanowienia, często zajrzenia do przepisów, przeanalizowania specyfiki danych okoliczności – pracy po prostu. „Ja tylko spytam”, „a tylko mi napisz w skrócie”, „prawnik to przecież wie takie rzeczy”. Miej świadomość, że podtykając mi papier do czytania, pytając o coś, prosząc o radę, mobilizujesz mnie do mniejszej lub większej pracy. Naprawdę uważasz, że powinnam pracować za darmo? Gdy wujek hydraulik wpada na kawę to chyba go nie prosisz żeby ci kibel naprawił przy okazji? Gdy spotkasz w parku sąsiadkę lekarkę to chyba nie każesz by zaglądała ci do gardła? Gdy masz piekarza w rodzinie to chyba nie oczekujesz, że tak od ręki upiecze ci buły, bo ma w tym wprawę i zajmie mu to chwilę? Prawnik mimochodem też ci niczego nie załatwi – miej taką świadomość, gdy prosisz o przysługę.

Matkę

Jesteś matką, a matka twa chcąc lub nie chcąc jest babcią. Nie masz prawa z tego tytułu oczekiwać od niej czegokolwiek. Żadnych kompotów, rosołów niedzielnych na 10 osób, wczasów z wnuczkiem, biegania po placach zabaw, dziergania szalików, niańczenia wnuka w Sylwestra, czytania książeczek. Może od czytania kolorowych książek boli ją głowa, kondycja nie pozwala jej zapewnić należytej opieki biegającemu jak szaleniec dziecku, w Sylwestra ma już umówioną randkę, nienawidzi skrobania marchewek po 20 latach skrobania ich dla ciebie? Prosić o pomoc można tylko wtedy, gdy wie się, że prośba będzie odebrana z radością, wyrozumiałością, przychylnością. W innym wypadku składanie dziadkom propozycji nie do odrzucenia jest zbrodnicze. Wyobraź sobie jak byś się czuła, gdybyś była zmuszana do odmawiania ukochanej córce i ukochanemu wnuczkowi. Nie stawiaj nikogo pod ścianą, może i ty nie będziesz kiedyś stawiana.

Emitowanie próśb o pomoc na oślep, bez zastanowienia, bez świadomości trudu jakim obdarza się drugą stronę nie jest wspaniałą cechą przebojowego człowieka, który zawsze i wszędzie sobie poradzi. To jest objaw chamstwa, to jest szukanie frajera, to jest pójście na łatwiznę.

Nie proś tylko proponuj. Nie milcz w kwestii wynagrodzenia, to wspaniałomyślnie przemilczeć może ta druga strona. Nie domagaj się niczego – nikt nie jest ci nic winien z tego tytułu, że coś wie, potrafi, robi, ma czas.