Jak zacząć biegać?

Ubrać buty, wyjść za drzwi i przemieszczać się w dowolnym kierunku, tylko szybciej niż zwykle.

Tak zrobiłam i to było dobre. Zaprawdę, powiadam Wam.

Nie kupiłam specjalnych butów do biegania, profesjonalnych leginsów i oddychającej koszulki. Nie przeczytałam żadnej książki o bieganiu, nie rozpisałam planu treningu, nie zaplanowałam trasy, nie obwiesiłam się bidonami, słuchawkami, gadżetami mierzącymi dystans, czas i parametry życiowe. No nic. Wybiegłam po zmroku w szarych gatkach i różowym t-shircie – wyglądałam jak w piżamie, starym adidasom na rzepy trochę skrzypiały podeszwy.

To jest idealny początek – prosty, szybki, niezobowiązujący i skuteczny. Zrobiłam coś, czego dobrowolnie nigdy nie praktykowałam i w stylu, jaki jest mi daleki. Może warto ten bezrefleksyjno-ekspresowy sposób działania przenieść na inne problemowe dziedziny moich aktywności?

Mięśnie chwilowo nie podzielają mojego entuzjazmu i na znak protestu dają o sobie znać przy każdym ruchu.