Przy okazji Wielkanocy zaobserwowałam wyraźnie jak dzieci robią rodziców w jajo. Podobno małe dzieci nie potrafią się wyzłośliwiać z premedytacją, ale takie ściemy to tylko bezdzietnym można sprzedawać. Oto losowo dobrane prawidła dziecięcej perfidii:

1. W domu dziecko tańczy, śpiewa, recytuje, jest urocze i ma nienaganne maniery. W nieco szerszym gronie przestaje się odzywać na rzecz nieartykułowanych okrzyków, udaje, że ulubioną zabawą jest rzucanie przedmiotami w dal i bez przerwy żąda włączania bajek, tak jakby nic innego nie miało w zwyczaju robić.

2. Gdy po dwóch latach nieprzespanych nocy, gdzieś spomiędzy podkrążonych rodzicielskich oczu a podpartego ręką podbródka, wydobywa się kojące wyznanie o trudach niespania, dziecko dla podważenia powagi zapadłych słów przesypia u babci całą noc. Następną też. I jeszcze machnie rekordową życiówkę w dziedzinie popołudniowej drzemki. Najpierw odbierze ci sen, a później nawet współczucie teściowej.

3. Jeśli dziecina ma sprecyzowany gust kulinarny i poza jarzynową i rosołem zup nie tyka, to lepiej na tej podstawie nie wygłaszać żadnych twierdzeń popartych matczynym tudzież ojcowskim autorytetem. Przecież to logiczne, że dla podważenia rodzicielskich doświadczeń warto się poświęcić i jednorazowo nawet misę żuru wtranżolić.

4. Drugie imię mojej córki to „szukieneczka”. Rano wyciągnąć z łóżka można ją tylko wabiąc wizją przywdziania do przedszkola kiecki, do malowania farbami musi mieć falbany, do słuchania muzyki konieczna jest jakaś plisa w pasie na wypadek chęci zakręcenia bioderkiem. Na zimowe spodnie przywdziać należy jakąś dresową sukienę i w ogóle bez kiecki nie podchodź. Aaale, ale w święta wszystko jest inaczej. Na święta nadają się tylko pluszowe spodnie od piżamy.

5. Z pełnego nowości językowych stwierdzenia zapadłego w obliczu śnieżycy i awarii w dwóch samochodowych reflektorach, dziecko nie zapamięta słowa „przepaliły”, nie skupi się na wymawianiu „er” w słowie „żarówka”, za to upodoba sobie nagminne powtarzanie „kurna”. Kurna!

Kocham te nasze perfidnie wspaniałe świętowanie. I prozę życia zza kubka kawy tuż po. I przemianuję Zołzinę na Perfidię. Tyle mojego. Matka Perfidii eS.