Postanowiłam zainicjować serię postów definiujących nurtujące mnie pojęcia z dziedziny rodziny. Na wielce naukowe wywody silić się nie będę, definicje będą subiektywne, więc serię ochrzciłam jako „Paraencyklopedia rodzinna”. Dobrze by było mieć spójny pogląd na wszelkie kwestie, ale tego nie oczekujcie. Nie w każdym temacie mam ugruntowany, jedynie słuszny pogląd, ale zdefiniowanie swojej niewiedzy w jakiejś kwestii to także definiowanie. Chciałam skrupulatnie, według alfabetu, ale jakby nie szukać pierwsza wpycha się ‚aborcja’, a ja muszę dbać o pojemność serwera i dobrą atmosferę, więc aborcję i alfabet chwilowo porzucam. Zaczynam losowo, o tak, od tego co jest mi najbliższe :)

PORAŻKA WYCHOWAWCZA

Zaryzykuję stwierdzeniem, że nie ma rodzica, który w pewnym wycinku swej wychowawczej misji nie odnotował porażki. Wszelkie operacje na żywym organizmie (dziecko) czynione przez amatora (rodzic) implikują wysokie ryzyko niepowodzenia. Może zupełnie się nie udać to, co chciano wpoić, efekty poczynań mogą zaskoczyć nieprzewidywanym kierunkiem, dalej opór, bojkot, karykatura, prokurator. Miało być pięknie, a wyszło jak wyszło.

Na odniesienie porażki wychowawczej najbardziej narażeni są ludzie, którym wydaje się, że mogą zaprogramować człowieka zgodnie z własnymi oczekiwaniami (treserzy). Najgorszą formą porażki jest stwierdzenie, że „to dziecko to istna porażka” – tu należy rozpoznać porażkę wychowawczą w pokoleniu wyżej. Najsłabsze jest głoszenie porażki w każdej sytuacji odbiegającej od założeń: nie powiedział ‚dzień dobry’-porażka, wylał soczek-porażka, wykroczył za linię w kolorowance-porażka.

Po co są porażki? Żeby dziecko nie było miniaturową kopią rodzica. Żeby matki miały o czym biadolić na zboczu piaskownicy. Dla rozwoju i ewolucji ludzkości (ktoś kiedyś musiał pokazać fakersa ojcu, który kazał siedzieć w jaskini). By utemperować poczucie rodzicielskiej nieomylności. By teściowa też miała coś od życia.

Porażka wychowawcza występuje dopiero wtedy, gdy wystąpiły znamienne w skutki błędy, na których nikt niczego się nie nauczył. No i może jeszcze wtedy, gdy pakujesz dziecku torbę na wczasy w poprawczaku.

Czym dla Was jest porażka wychowawcza? To coś codziennego, czy dopiero wtopa stulecia?

~

Inne parahasła z paraencyklopedii

ciąża czas małżeństwo podróż płacz  poród sen zabawkazęby