O ile standardowy przedstawiciel gatunku ludzkiego może mieć to szczęście i twierdzić, że w sile swego ducha zupełnie nie wie co to płacz, to już ten sam przedstawiciel, po przejściu na rodzicielską stronę mocy, czym płacz jest, dowie się z pewnością i intensywnością.

Noworodki tak już mają, że wszystko chcą uczcić płaczem, od radosnej chwili przyjścia na świat począwszy. Płacz zwany jest w zależności od poziomu wytrzymałości na decybele także rykiem, wyciem, darciem paszczy, chlipaniem, otwartością? (skoro mawia się „zamknij buzię”).

Płacz ewoluuje i przechodzi przez następujące fazy:

1. alarm – płacz noworodka.

Charakteryzuje się ogromnym natężeniem, nagłością i przypomina krzyk dzikusa przypalanego żywym ogniem. U rodzica implikuje skrajne emocje i półświadome reakcje – natychmiastowe zerwanie się na równe nogi i gonitwę myśli próbujących podjąć decyzję czy należy ewakuować się z budynku czy wystarczy wezwać karetkę.

2. syrena – płacz niemowlaka.

Pełne spektrum, ewolucja języka, porozumienie bez słów. Dziecko zapuszcza swoją syrenę na kilkanaście sposobów, a rodzice mają rozrywkę – mogą zgadywać. Czy mokro w pieluszce, czy sucho w nosie, czy nadmiar bodźców, czy deficyt wrażeń, czy metka uwiera, czy w brzuchu burczy, czy mucha leciała czy też nie leciała.

3. opera – płacz kilkulatka

Profesjonalne zagrania. Wyższa szkoła aktorstwa podwórkowego. Manipulacja na poziomie master. Biorące na litość łzy jak grochy, lekki szloch, misterna histeria, dramat w aktach. Ten płacz jest zawsze z jakiegoś powodu lub po coś, tylko nie zawsze autor wie po co, a powód może ewoluować w trakcie ekspresji.

 

Dzieci potrafią swój płacz wzbogacać szeregiem atrakcji dodatkowych. Początkowo może to być twarz w kolorze cegły lub bakłażana, lekki a efektowny bezdech, usta w podkówkę czy tembr przyciągający zaniepokojonych sąsiadów. Później do najczęstszych należą: zagrania drżącą bródką, rzuty na glebę oraz rękoczyny i zamaszyste gesty siejące zniszczenia w najbliższym otoczeniu.

Płacze ojciec, płacze matka, płacze sąsiad i sąsiadka…

Płacz  bywa zaraźliwy i roznosi się drogą foniczną po otoczeniu. Płaczą sąsiedzi, że zdecydowali się kupić mieszkanie obok Was. Płacze na reklamie czekoladek matka, której miłość do dziecka robi z bukietu emocji marmoladę. Płacze ojciec, gdy uświadamia sobie, że nie będzie mógł zabić tego knypka zabierającego córkę na pizze. Płaczą babcie wzruszone ściskającą palec piąstką.

Czasami płacze się ze skrajnego zmęczenia, bywa, że z bezsilności w obliczu sytuacji trudnych, czasem ze złości, a najwspanialsze jest to, że wreszcie się wie, czym jest płacz ze szczęścia.