CZAS

Wraz z pojawieniem się dziecka czas z wielkości skalarnej przekształca się nieodwracalnie w pojęcie niemierzalne. Podstawowe właściwości czasu w rodzinie:

1. Czasu nie da się oszacować

Pytanie w rodzaju „czy będziesz miała dla mnie godzinę?” skierowane do matki małego dziecka jest pytaniem niestosownym, gdyż nie powinno się zadawać pytań, na które wedle aktualnego stanu rozwoju nauki odpowiedź nie istnieje. Wszyscy mają do dyspozycji 24 godziny na dobę, lecz u człowieka pełniącego rolę rodzica wartość ta fluktuuje. Zależy od pogody, ilości godzin snu, rodzaju poleceń emitowanych przez szefa wszystkich szefów, przenikliwości wpływającej na możliwość odgadnienia nieodgadnionego, zdolności paranormalnych wpływających na liczbę podejść do zaserwowania śniadanka godnego akceptacji i szeregu innych czynników. Nigdy nie wiadomo ile potrwa doba, jak długa będzie noc i ile może wydarzyć się podczas dwóch minut twojej nieobecności w salonie.

2. Czas to wróg.

W czasie dziecko wyrasta z najsłodszego na świecie pajaca w grochy. Z upływem czasu dziecko przestaje tak mocno ściskać za szyję podczas przytulania. Czas wlecze się uparcie podczas picia setnej wyimaginowanej herbatki z misiami. Czas działa zawsze na niekorzyść, gdy chce się gdzieś być o konkretnej godzinie wraz z niemowlakiem. Czas odbiera tłuste paluchy odbite na drzwiach balkonowych dając w zamian pierwsze zmarszczki pod oczami. Czas zniekształca rzeczywistość powodując, że skurcze porodowe trwają średnio sto minut a przerwy między nimi góra kilka sekund.

3. Czas to stan umysłu.

Wcale nie „jaka ona sodka”, ani nie „znowu pielucha?” a właśnie „nie mam czasu” to najczęściej pojawiająca się myśl w mojej macierzyńskiej karierze. Dziecko powoduje zakrzywienie czasoprzestrzeni, zachwianie świadomości i manipulacje na trzeźwości umysłu. Można siedzieć tydzień w domu i nie znaleźć czasu na zdjęcie suchego prania z suszarki, można podczas krótkiego posiedzenia na toalecie odbębnić spa z maseczką, kremem na pięty i czesaniem warkocza. Wszystko zależy od recepty przyjętej na brak czasu – który jest pewnikiem. Można każdą chwilę wyciskać do ostatniej kropli, można w marazmie odprawiać wegetację dywanową.

Skojarzenia:
Strata czasu – prasowanie niemowlęcych ubranek po lewej i prawej stronie, planowanie przebiegu wieczoru
Najlepszy czas – my, piach, morza szum
Najgorszy czas – maniakalny strach przed dziecięcym katarem
Trudny czas – epizod skrajnego niewyspania, podbój przedszkolnych murów
Cofnąć czas – nie, dziękuję

Gdyby była taka możliwość wszystkie nadwyżki finansowe przeznaczałabym na zakup dodatkowego czasu. Pewnie każda matka tak ma. Wcale nie dlatego, że życie w rodzinie przyspiesza i brakuje czasu by realizować różne plany i wypełniać mnożące się powinności. A dlatego, że każda minuta widziana z macierzyńskiej perspektywy zyskuje dodatkową wartość i wszystkiego chce się więcej, lepiej, intensywniej.

Na co najbardziej brakuje Wam czasu? Na trening pośladków, polerowanie paneli, grupowe wylegiwanie się w łóżku?