Najpierw tonie się w morzu pieluch, później w nieprzebytych górach prania, a następnie w domowych kałużach. Jak nie utonąć w rozpaczy podczas procesu odpieluchowania dziecka?

Moim zdaniem – poczekać aż to stanie się samo. Tutaj powinien nastąpić argument w postaci potwierdzającego mą teorię wyznania, iż ma podopieczna dawno zapomniała czym są pieluchy. Jednak nie zapomniała – ma jedną na pupie, tak, jak na karku 32 miesiące. Ten koronny dla internetów argument odpada, ale mam inne:

1. Statystyki.

Większość dzieci żegna się z pieluchą między 20 a 36 miesiącem życia. Spoko, a więc mamy jeszcze czas. Poza tym zdecydowana większość na maturze nie korzysta z nocnika. I to mnie przekonuje!

2. Szacunek dla indywidualnej gotowości.

Zaznajamianie z alternatywą pieluchy rozpoczęliśmy standardowo między 18 miesiącem a drugim urodzinami. Dziecię potrafi pełnymi zdaniami opowiedzieć o funkcjach czynności okołonocnikowych, potrafi sobie pampersa założyć, miało etap niemal 100% sukcesu w temacie, ale wstępne zaangażowanie ustąpiło znudzeniu i wpadki, będące wynikiem ewidentnego zignorowania tematu, wróciły. Teraz wiem, że cwaniak mniej więcej łapie zależność, że mógłby już – i co z tego? Widocznie brakuje gotowości, by przejść na etap pełnego wtajemniczenia. Mogłabym teraz wyśmiewać, mobilizować, przekupować nagrodami, ganić za każdą wpadkę, zawstydzać. To na pewno by podziałało – na odpieluchowanie korzystnie, za to na tysiąc innych aspektów życia destrukcyjnie.

3. Delikatność tematu.

Wszelkie argumenty z gatunku negatywnych w stylu, że śmierdzi, że ohyda, że wstyd, że teraz to będziesz w mokrym, że ktoś tam a ty nadal nie, że jak niemowlak, że fu, że schowaj się do łazienki – są nie do zaakceptowania. Takie negatywne stygmatyzowanie wpływa niekorzystnie na starsze i nawet zupełnie dorosłe życie. Dowiedziono, że w ten sposób pojawiają się rozmaite blokady na przykład w sferach zdrowia seksualnego i układu wydalniczego. Łatwo w dzieciństwie przestać lubić siebie od pasa w dół.

4. Walka o medal.

W obliczu wyzwania może nam się trochę pomieszać i zapominamy czyim sukcesem ma być porzucenie pieluch. W obawie przed uznaniem przez opinię publiczną za leniwego pampersowca, walczymy jak o własną godność. A medal za nową umiejętność należy się dziecku. Ty tu tylko sprzątasz, więc wyluzuj.

Kontrolowanie potrzeb fizjologicznych to nie tylko nowa umiejętność, którą chcemy z dzieckiem wytrenować, to także etap w rozwoju, taki sam jak na przykład nauka chodzenia. Usilne, nachalne przyspieszanie rozwoju dziecka jest zawsze obarczone sporym ryzykiem. Ja go nie podejmuję, lepiej podejmę się pod boki, albo mopa.