W całych internetach tylko oni, więcej nikt.

Entuzjaści wychwalają, promują, polecają i mimo licznych powiązań z markami, współpracą zwanymi, są subiektywni, niezależni i szczerzy. Hejterzy za to plują, obrażają, wyśmiewają, ale są przy tym bardzo empatyczni i wczuwając się w sytuację podmiotu lub przedmiotu, na którym się skupiają, nie argumentują, nie są racjonalni, konstruktywni, rzeczowi – tak tylko bredzą – a bredni nikt brać do siebie nie powinien. Czyli dostajemy albo chwalebne treści, albo obraźliwe banialuki.

A ja tęsknie za czasami prawdziwej krytyki, za niezależnymi recenzentami, niestrudzonymi tropicielami beznadziei, nieopłaconymi krytykami, przed którymi drżą zastępy ludzi czynów publicznych.

Żeby nobliwy pan o srogiej minie zjechał najnowszy film tego uznanego po kres czasów reżysera, żeby jednoznacznie miażdżące recenzje zepsuły wieczór autorce dramatycznie słabej powieści, na której ślepych chyba czytelniczkach rzeczona autorka i tak zbije fortunę, żeby jakiś nestor polskiej blogosfery pokusił się o ranking najgorszych wśród popularnych – a nie tych do znudzenia najlepszych.

Marzy mi się prawdziwa krytyka, taka z którą w zasadzie nie da się dyskutować z uwagi na niezależność, na doświadczenie osoby ją wymierzającej, na dalekosiężne skutki jej puszczenia w eter. Chciałabym wybicia grupy ekspertów, których recenzjom można ufać w ciemno. Dobrze by było, gdyby zakończyć już tę erę poprawności politycznej i na siłę utrzymywanego dobrego klimatu, bo to ściema i wiadomo, że negatywne komentarze skasowane, niepochlebna recenzja nieopublikowana, wadliwy produkt po cichu oddany do reklamacji. Tak żeby nie urazić potencjalnego reklamodawcy, żeby klimatu nie zepsuć, żeby marketing sukcesu kreować.

Krew się leje, obraza szerzy, pozwy do sądów wpływają, ale głównie tam, gdzie jakiś tępak rzuca błotem na wiatr, gdzie anonimowy komentator sobie używa z kryjóweczki. Może by to bagno ucichło. gdyby mogło się pożywić chłostą z prawdziwego zdarzenia wymierzoną celnie i przez godnego kata.

Dlaczego mam wciąż czytać, że smoczek A, B, C i D jest wspaniały? Mi wystarczy, że przeczytam, iż smoczek G jest beznadziejny. No ale to się pewnie nie opłaca…