Świadomość zagrożeń, możliwości, szans i potencjalnego wpływu powoduje, że ciężar przygniatającej odpowiedzialności za los własnego dziecka kiełkuje na długo przed pierwszą tabletką kwasu foliowego. Później jest tylko gorzej. Wychowanie przybiera postać amatorskiej reżyserki holistycznej. Projektujemy wszystko z wiecznym poczuciem niedopilnowania czegoś ważnego. W skupieniu na szczegółach często gubi się nam główny wątek.

Wybór scenariusza

Przemawianie z pozycji wszechwiedzącego, autorytarne decydowanie o pasującym kolorze skarpetek, słusznej książce czytanej do snu, koleżance godnej wspólnego lepienia babek. Dyskutowanie o sprawach ważnych poza tymi, co przecież, jak ryby, głosu nie mają. Kierowanie, instruowanie, naprowadzanie. Uśpienie czujności złudnym poczuciem kontroli totalnej. Zmierzanie do stworzenia bezwolnego, wyzbytego własnej opinii popychadła lub zbuntowanego ograniczeniami outsidera uruchomionego pierwszym powiewem wolności.

Wyszukana scenografia

Życie w przestrzeni, w której wszystko jest już urządzone. Dobrane z gustem, przesiąknięte funkcjonalnością, sowicie opłacone. Nie można mieć ulubionego koloru, pić soku na kanapie i powiesić na ścianie choćby jednego plakatu na etapie fascynacji czymś obciachowym. Później okazuje się, że zabawki nie będą wyjmowane z kosza ze strachu przed zganieniem za bałagan, świat zewnętrzny nie ma pozakładanych blokad na tym co nie dla nas, a bardziej u siebie czuje się w podejrzanej miejscówce niż we własnym domu.

Oscar za pierwszoplanową rolę

Nagroda za wypełnienie polecenia, realizację naszego planu, sprostanie naszym oczekiwaniom. Wzorowe odegranie narzuconej przez nas roli śpiącego grzecznie, zjadającego do końca, nie brudzącego bluzki w niedzielne popołudnie, kończącego z wyróżnieniem wybraną przez nas szkołę, odbierającego medal lub dyplom. Zaaranżowany przez innych sukces, którego smaku się nie czuje. Tęskne spojrzenia na drugi plan, gdzie bez oklasków i pochwał ktoś jeździ z tatą na rowerze do samej nocy, ktoś w piżamie sam przyrządza śniadanie, bo w sobotni poranek nie ma zaplanowanych żadnych zajęć, ktoś z entuzjazmem odkrywa w sobie nową pasję.

Z fotela wszechwiedzącego reżysera pełnego wielkich, natchnionych wizji przechodzę do budki suflera. Będę tam dla niej zawsze.