Matka nie powinna wchodzić w świętowanie z marszu, to niebezpieczne. Przynależność do kategorii młodej matki i niewątpliwy zaszczyt oraz przyjemność, by przeżyć ten czas z małym dzieckiem u boku, swą prywatną gwiazdką z nieba, swym prezentem od losu,  obliguje do poczynienia należytych przygotowań:

– kup sobie prezent

Wybierz sobie coś niepraktycznego i pięknie zapakuj, to Twoja jedyna szansa by nie wpaść w szloch podczas rodzinnego przeglądu darów spod igliwia. Tendencje, w których zostaniesz potraktowana prezentem mogą być trzy – 1/coś śmiertelnie praktycznego, 2/coś niby dla Ciebie, ale jednak pośrednio dla dziecka, 3/masz już swój prezent-wyszedł Ci na 10 punktów w skali Apgar.

Konkretyzując – jest duże ryzyko, że otrzymasz laktator, bieliznę wyszczuplającą lub robota kuchennego. W innej wersji możesz dostać dywanik do pokoju dziecięcego, zestaw pięknych porcelitowych naczyń, żeby podawać na nich obiadek dziecku lub pleciony kosz do salonu – na zabawki dziecka. Opcja trzecia nie przewiduje prezentu dla Ciebie – jesteś matką, a inni zostali wujkami i babciami – cała para ma iść w obdarowanie dziecka.

– przypomnij sobie stołowy savoir vivre

Nie chodzi o zasady rozmieszczenia talerzy i sztućców na stole. Chodzi o umiejętność jedzenia dwiema rękami, Twoją, nie dziecka. Trzymając dziecko na kolanach, a później asekurując drepczące wokół kolan, nauczysz się spożywać jedną ręką nawet spaghetti i kotlet twardy jak podeszwa. Przypomnij sobie, że można inaczej, przyda się, gdy ktoś przejmie dzierżenie nieletniego, co Ciebie postawi przed faktem białego obrusu, dwóch kompletów sztućców, rybki w pomidorach i konieczności wyprostowania pleców.

– nietradycyjnie zadbaj o menu

Dziecko pewnie będzie kichać na dwanaście tradycyjnych potraw, trzydzieści też może go nie zadowolić. Lepiej być gotowym na kanapkę z serem. Nie pozwól też by w zasięgu dziecięcego wzroku ktoś postawił miskę z 4 kilogramami mandarynek. To się może źle skończyć – znam z autopsji. Warto też przy opłatku, zaraz po „zdrowia, szczęścia…” przypomnieć każdemu z osobna, że Wasze dziecko nie je niedowędzonej szynki, bigosu i cukrowych bombeczek.

– przygotuj bezpieczną wielokrotność stosownego outfitu

Zwłaszcza jeśli świętujecie wyjazdowo, dorzuć jedną walizę do bagażnika. Zaproszenie do stołu dziecka nie może skończyć się bez plam. Opcja po tytułem „barszcz na wszystkich, proszę” też nie pozostaje poza sferą scenariuszy realnych. Zamiast wyglądać jak kocmołuch, którego oddelegują do tylnego rzędu podczas tworzenia rodzinnej fotografii przy choince, możesz po wielokroć lśnić jak nowa gwiazda, niczym ciotki zmieniające z niewiadomych przyczyn sukienki na weselach.