Taki poranek, jakich wiele. Dla Ciebie banał, dla mnie treść. Treść życia, nie tekstu, choć tekstu w tej chwili też.

Dwuletnie dziecko powinno przesypiać noce, ale moje ma swe powinności w głębokim poważaniu. Poranki są zawsze zbyt wczesne i niespieszne. Intensywniejsze bywają, gdy wybieramy się do żłobka, ale to zdarza się tak rzadko, że nie stanowi żadnej reguły. Gdy ona otwiera swe oczy od razu widać w nich plan podboju świata, moje zapędy nieśmiało przebijają się do świadomości dopiero po którymś łyku kawy. Kawę lubię pić ciepłą i aktualnie miewam na to całkiem realne szanse. Ekspres na kapsuły robi kawę szybko, miska pełna filetowanych pomarańczy zajmuje ją na dłużej, a gdy czytam lub patrzę na pierwsze płatki śniegu nie zwracam tak bardzo uwagi, że parzę sobie język.

Zawsze coś nam gra, czasem coś przypadkowego, czasem wyselekcjonowanego przez gust tej z nas, która ma w danej chwili większą siłę przebicia. Smarujemy sobie usta miodem i czeszemy się jedną szczotką, bo ta jedna nie ciągnie za włosy. Wciąż myjemy ręce i nie jest to objaw natręctwa, a prosto zauważalna konieczność w kolorze mazaków, farb, ciastolin i czekolady. Przenikają się nasze humory, głosy, pomysły i kończyny, gdy pakujemy się pod jeden koc. Gdy ona biegnie do piekarnika i stukając w drzwi krzyczy „ciacho”, wiem już, że w planach mamy „Bambo w lesie” w kawiarni na starówce.

Dużo rozmawiamy. W rozmowach naszych zbyt wiele ponaglania, niecierpliwości i nakłaniania. Ona wciąż mnie strofuje, popędza, ciągnie do puzzli, gdy mam ochotę skończyć obraz malowany wodą. Próby odwrócenia ról i wywarcia dobroczynnego wpływu na nieletnią kończą się zwykle śmiechem.

My jej na przykład: „Nie przechylaj kubka. Nie raz i nie dwa wylałaś na kanapę”.

Ona: „Trzy!”

Miałyśmy 824 takie lub nieco inne poranki. I poranka mi nie starczy, by powiedzieć, że dobrze jest mieć z kim dzielić budzącą się szarość listopada, chłód piasku na plaży o świcie latem i bułkę z dżemem i syrop na kaszel. Tak wiele, takim kosztem. Kosztem autonomii, wolności, drinka na kolację i frytek na śniadanie.