Chciałoby się powiedzieć „ja jestem ponad to”, wyzwolić się, odpuścić, odseparować, nie widzieć, nie słuchać, być na zupełnie innej orbicie. Z byciem „ponad” jest jednak jeden podstawowy problem – trzeba utkać w sobie przekonanie o niepodważalnej wyższości swojego stanowiska. Tkasz – a tu dziura niczym wyrwa w światopoglądzie, dziergasz – a tu koleje losu przestawiają ci oczka w dzianince, szyjesz sobie rzeczywistość – a tu coś się pruje na boku. Dając sobie szansę na zmianę poglądów postanawiam nie być „ponad” a ulokować się „poza”.

Jestem więc poza tym, jest mi daleko, trzymam dystans.

Porównywanie

Uzależnianie swojego życia od poczynań innych ludzi jest najgorszym z pomysłów. Może sprawdzało się to wiek temu, gdy wszyscy żyli według jednego schematu, bo nie bardzo możliwe było znalezienie sobie alternatywy. Dziś uniwersalnych recept na szczęście nie ma – widać to znakomicie po liczbach: rozwodów, ludzi leczących się psychiatrycznie, nieszczęśliwych dzieci, samobójstw, wypalonych pracowników. Najmniejszego sensu nie ma kształtowanie swojego losu pod dyktando osiągnięć i porażek kogoś innego. Najlepiej przyjąć, że rzetelne porównywanie swojego życia z życiem kogoś innego jest po prostu niemożliwe – zbyt wiele niewiadomych w tym równaniu.

Trendy

Znać nowości to jedno, ale ulegać im z nieznanych sobie, racjonalnych przyczyn to drugie. Nie zamierzam brać udziału w tym wyścigu po nic. Jeśli biegać bez celu to po lesie, nie po sklepie. Nie obchodzi mnie czy futro na kapturze jest jeszcze w modzie, czy czytając Myśliwskiego nie spycham się zbyt daleko poza margines bestsellerów, czy firanki w oknie to przeżytek. Biorę sobie to co mi odpowiada i nie zobowiązuję się do bycia na czasie. Gdy jestem to z wyboru lub z przypadku – na pewno nie z generowanego podążaniem za tłumem przymusu.

Konflikty

Funkcjonowanie w konfliktowej atmosferze jest kancerogenne, psychodestrukcyjne i szczęsciobójcze. Amerykańscy naukowcy jeszcze tego nie dowiedli, bo im obraz rzeczywistości zaburzają pojedyncze jednostki znakomicie odnajdujące się w ciszy po burzy. Dla mnie po burzy nie ma ciszy, jest za to burdel, kałuża i niewidoczne skutki psychicznej szarpaniny. Wychodzę z założenia, że pełna zrozumienia rozmowa jest podstawową cnotą ludzką, a gdy ktoś nie potrafi rozmawiać to niech się lepiej do mnie nie odzywa.

Bylejakość

Jedzenie z dyskontu – więcej cukru i konserwantów za niższą cenę – to taki symbol bylejakości. A po jedzeniu praca odbębniana bez dbałości o jakość, rozmowa odbywana bez słuchania rozmówcy, czytanie bez zrozumienia, relacje bez głębi. Ilość nie jakość, cel nie droga do niego, szybkość kosztem efektu, tandeta na tony. Bylejakość mnie mierzi i czekam niecierpliwie na koniec jej ery. Na razie rządzi w każdej sferze.

Być poza tym, a poza tym to być.