Blog parentingowy? Pff. Daj sobie z tym spokój. Parenting to nuda, bagno i strata czasu. To:

Kicz
Tak? A zobacz te zdjęcia u Minimaliv („Chwila”).

Płytkie emocje
Tak? A przeczytaj ten tekst u Jaskółki („Dziecko w szambie”)

Nic twórczego
Tak? A zajrzyj do tego lub innego postu Mo („Bałtyk, Jamno i gofry w Kołobrzegu”)

Spamowanie dziecięcymi fotkami
Tak? A daj sobie przedstawić szerszą perspektywę, jak w tym miejscu u Makóweczek („Making memories”)

Kłótnie i przepychanki sfrustrowanych bab
Tak? Spójrz na ten tekst Szczesilivej („Uwielbiam być matką! I jestem w tym naprawdę niezła. A Ty?”)

Nudna codzienność
Tak? A zreferowana jak w tym tekście Jadźki („Sposób na Juniorową chlewnie”)

Piętrzenie matczynych pseudopowinności
Tak? A poznaj tu przedstawione spojrzenie Surrealistki („Matko święta”)

Patologiczny patos
Tak? A wczuj się w klimat Nishki („Czy należy przyznawać się przed dzieckiem do błędów”)

Pisanie o niczym
Tak? A zajrzyj w temat Boskiej Matce („Kiedy matki Polki wreszcie się wściekną?”)

Samoograniczenie do kaszy i pieluchy
Tak? A sprawdź ile zdziała jedna Tekstualna („10 rad, jak być bardziej produktywnym w pracy”)

 

Mogłabym tak długo… Wielbię, cenię i liczę na rozwój, profesjonalizację i docenianie blogosfery parentingowej. Mogłabym tak długo, ale dziś moja kolej zapasów w pierzu z gardzącą procesem zasypiania córą. Uzupełnijcie mnie, podrzućcie fajne teksty, które może przegapiłam, albo wystosujcie kilka obelg w stronę blogów parentingujących.

 

edit

Zasugerowano mi, że tytuł postu brzmi, jak cytat z Kominka. W istocie, nastąpiło pewne nawiązanie, o którym nie wspomniałam, traktując je jak odniesienie do powszechnego powiedzonka, utartego sformułowania i zdania, które stało się współwłasnością blogosfery. Jeśli jednak ktoś tekstu nie zna, lub czuje moralną powinność zaznaczania odnośnika do cytatu, z którego zaczerpnęłam, to tu jest tekst. Dla Was moi drodzy to czynię, bo Kominkowi to z pewnością obojętne – delikatnie rzecz ujmując ;)