czyli książki dla mam przyszłych, obecnych i hipotetycznych*

Nie przepadam za poradnikami, ale w dziedzinie rodzicielstwa nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez książek. Kiedyś żyło się w rodzinach wielopokoleniowych, wkoło było wiele matek, jeszcze więcej dzieci, a wiedza na temat ciąży i opieki nad dzieckiem nie dezaktualizowała się tak szybko. Można było zaobserwować wiele w otoczeniu, spytać o radę własną mamę, a nawet teorii babci posłuchać nie tylko jako anegdotki. Dziś wiedzieć trzeba sporo i raczej nie można polegać na doświadczeniach osób starszych choćby o dwie dekady. Nie polecam szukania informacji w wyszukiwarce internetowej, bo tam można znaleźć głównie brednie, diagnozę śmiertelnej choroby i przepychanki fanatyczek rozmaitych teorii. Żeby spytać o konkrety lekarza trzeba najpierw zrobić rozeznanie tematu, bo inaczej nikłe szanse na wyczerpującą rozmowę. Niewiedza w wielu kwestiach jest trudna do naprawienia, gdy nastąpią skutki (np. uwikłanie w szpitalne butelkowe sztuczne dokarmianie, gdy chce się karmić piersią czy błędy żywieniowe w czasie ciąży odbijające się na rozwoju dziecka lub objawiające się zaskakującym przytyciem 20 kilogramów). Wsparcie, motywacja, podbudowanie, spokój, wczucie się w nową rolę, dystans – to także łatwiej zaczerpnąć z książek niż od egocentrycznego, zatomizowanego, bezdzietnego społeczeństwa.

 

Te książki o ciąży i macierzyństwie szczególnie przypadły mi do gustu. Polecam!

„Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego” Joanna Woźniczko-Czeczott

Humor, humor i prawda między oczy. Nie te sraty-taty o pachnących niemowlęcych pierdach, ale samo życie i słownik rewolucji definiujący na nowo rzeczywistość. Do tego anegdotki rodzinne Kristal, Blejka i Fallon, czyli Dynastia inaczej. Książka pomaga się przygotować na wykrzesanie iskierek rozbawienia pod samozamykającymi się powiekami w trzecią nieprzespaną noc.

————–

„Ciężarówką przez 9 miesięcy” Kaz Cooke

Przewodnik po ciąży relacjonujący co w każdym tygodniu dzieje się z mamą i z dzieckiem. Ale jak relacjonujący? Chyba nie ma drugiej książki, która tak skutecznie odczarowuje ciążowe strachy i lęki. Ubaw po pachy, dystans do rzyganka i rozstępiku, a jednocześnie porcja niezbędnej wiedzy i informacji. Czytałam rozdział wieczorem w łóżku w pierwszym dniu każdego tygodnia ciąży i miałam z tego prawdziwą przyjemność.

————–

„W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman

Lekko napisane obserwacje na temat zalet francuskiego sposobu wychowywania dzieci. Dla mnie ta książka była po prostu ciekawa, ale i wyciągnęłam z niej kilka praktycznych inspiracji. Na przykład zamiast roztrząsać teorie na temat tego, czego dziecku zabraniać, a w jakich sferach nie ograniczać, autorka podpowiada jak dodać mocy sprawczej wypowiadanym do dziecka słowom.

————–

„Mamo, Tato co Ty na to?” Paweł Zawitkowski

Solidna dawka informacji o obsłudze niemowlaka. Okazuje się, że zmiana pieluchy lub trzymanie dziecka na rękach to skomplikowana operacja, jeśli chce się to zrobić prawidłowo pod każdym względem. Na szczęście jest film instruktażowy na dvd. Warto obejrzeć z przyszłym tatusiem, żeby przypadkiem nie kwękał, że nie wie jak bezpiecznie wsadzić 3,5 kg mikrego ciałka do wanny. Książka doinformuje teoretycznie i praktycznie, tak że widok każdego malca sadzanego przedwcześnie na rodzicielskich kolanach sprawi realny ból.

————–

„Matka feministka” Agnieszka Graff

Od kiedy zostałam mamą kotłuje się gdzie we mnie poczucie, że społeczeństwo robi mnie w jajo. Ta książka wypowiada moje wątpliwości, podsuwa dane na potwierdzenie odczuć i zwraca uwagę na kwestie ważne a wciąż marginalizowane w dysputach, polityce i jak się okazuje w ruchu feministycznym też. Warto, najpierw żeby się nie dać, a później by zmieniać świat (a czemu by nie, matki mogą wszystko).

————–

*hipotetycznych – bo ja pierwszą książkę o ciąży kupiłam, gdy jeszcze nie wiedziałam czy chcę być mamą. Była to „W oczekiwaniu na dziecko” H.Murkoff i gdy już od deski do deski naczytałam się o możliwych dolegliwościach, powikłaniach i zagrożeniach, stwierdziłam, że trudno – zaryzykuję życiem, ale skoro ludzie wygrywają w lotto, to może ja jakimś cudem przetrwam i dziecko na świat powołam (nie polecam tej lektury hipochondryczkom i panikarom, no chyba że tak do stania na półce i zaglądania tylko w przypadku konkretnych wątpliwości).

Jakie lektury sprawdziły się u Ciebie? Chętnie uzupełnię matczyną półkę w biblioteczce (no dobra, nie mam takiej specjalnej półki, bo książki ustawiam kolorami).