A to dobre #2 + kalendarz na listopad do pobrania

Category: Od rzeczy

Oto druga odsłona dobrodziejstw (pierwszą znajdziesz tutaj: A to dobre #1). Idea spisania ulubieńców października jest ta sama – ocalić od zapomnienia dobre rzeczy, pielęgnować w sobie wdzięczność i podzielić się tym, co w mojej opinii może być warte uwagi.

Tym razem dorzucam też plany na listopad i kalendarz do druku na ten miesiąc, żebyście własne zapiski mogły zamieścić w widocznym miejscu. Jeśli zechcecie się podzielić własnymi odkryciami ostatnich tygodni lub celami na najbliższy czas, będę prze-wdzięczna za inspiracje.

 

Dobre w październiku:

1. Zupiarnia Chochla. Brak wyboru to dobry wybór. Znudziły mnie miejsce, w których nigdy nie wiem czy sałatka, czy burger, czy makaron… Tam są zupy, zupy te są pyszne i tyle. Prosto. Umysł wolny od decyzji, jedna ręka wolna dla kredek, bo dla łyżki wystarczy prawa. Przeganiamy dzieci po Wrzeszczu, a później jedzą te zupy, bo im nikt frytkami i innym badziewiem przed oczami nie macha. Idealnie. Są chyba tylko na Kilińskiego w Gdańsku, ale czytałam gdzieś ostatnio, że mają plany podboju innych rewirów. Mam nadzieję, że odkryję więcej nowych monotematycznych miejsc (poza lodziarniami, haha).

2. Plakaty z leśnymi zwierzakami. Cieszę się, że mamy je w ofercie, bo aktualnie te właśnie najbardziej lubię zawijać w bibułki i słać w świat. Są przepiękne. Te postacie mają w sobie trochę naturalności i trochę słodkości – chwytają za serce. Myślę, że ze swoim spokojem i stonowaniem mogą stanowić idealne tło dla tego wszystkiego co mieści się w dziecięcych kątach.

3. Książka „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny” Małgorzaty Musiał. Nasza Zołzina ewidentnie przechodzi bunt dwulatka czy coś podobnego (a lat ma pięć). Zachowuje się tak, jakby zupełnie nie radziła sobie ze swoimi emocjami i tak z raz na dobę wyszukuje jakiś sztuczny zwykle pretekst, wpada we wściekłość i robi nam wszystkim karczemne awantury nie akceptując żadnego rozwiązania. Naturalną dla nas reakcją jest uświadamianie jej, że niepotrzebnie się denerwuje, przywoływanie do porządku, punktowanie przewinień – no wiecie – wszystko co wydaje się wychowawcze i co miałoby zastopować krzyki, płacze i inne atrakcje. To się zupełnie nie sprawdzało i zaczęły nachodzi mnie durne pomysły o zaostrzaniu rygoru – jakichś konsekwencjach, represjach, ignorowaniu. A jeden rozdział tej książki na nowo poukładał mi w głowie, pozwolił skoncentrować uwagę na tym co najważniejsze w naszej sytuacji i poprzez zmianę podejścia do wyskoków Zołziny wyraźnie załagodził problem. Jeśli nachodzą Was jakieś wychowawcze wątpliwości, bezsilność lub niezrozumienie dziecka w jakimś aspekcie – sprawdźcie – czuję, że ta książka może pomóc.

4. Znacie „Tak mi się nie chce” Micromusic? I muzyka, i teledysk. Słowa mówią mi, że mam prawo, że mogę, że nie muszę, że jest przecież listopad, i dzieci, i zupę może trzeba ugotować. Obraz mówi mi – nie zakładaj kapci, nie krzątaj się tak, zajmij się sobą. Sprawdź, co powiedzą Tobie – bo według mnie mówią dużo – tylko pewnie każdemu co innego w zależności od okoliczności.

5. Serial „Atypowy”. Odcinki są krótkie i cały sezon nie jest długi – już to powoduje, że to wybór dobry dla matki. Momentami przezabawna (a mnie trudno rozśmieszyć), momentami wzruszająca (choć mnie łatwo wzruszyć) opowieść o życiu nastoletniego chłopaka i jego najbliższego otoczenia. Historia choć o typowych sytuacjach w rodzaju niespełnionej miłości, pierwszego związku lub zdrady nie jest typowa, bo widzimy ją z perspektywy autystycznego chłopaka, albo czujemy, że to choroba miała w wydarzeniu swój udział. Oglądałam na Netflixie.

 

 

 

Dobre na listopad:

1. Nadrobię zaległości przed końcem roku. Jeszcze nie jest zbyt późno, jeszcze można podrasować osiągnięcia tego roku, by w nowy wejść bez poczucia zawalenia czegokolwiek i by nie zaniżać lotów na przyszłość. W tym tygodniu powstanie długa lista spraw do odhaczenia z badaniami kontrolnymi i ostatecznym odgruzowaniem mieszkania z niepotrzebnych rzeczy na czele.

2. Zaprojektuję sobie nowe miejsce do pracy. Od kiedy pracuję w domu bardzo brakuje mi pięknego, motywującego i komfortowego miejsca tylko dla mnie (aktualnie mamy w dawnej sypialni mini drukarnię z jednym starym biurkiem, którym musimy się dzielić wieczorami). Zwykle w okolicy świąt robiliśmy jakiś mini remont, kupowaliśmy coś nowego do wnętrza, wiliśmy gniazdko. Od 1,5 roku powinniśmy już mieszkać w nowym domu, którego budowa wciąż się przeciąga, więc powstrzymam się od działań w aktualnym lokum. Nie jestem już ani tu, ani wciąż tam. Ale w notesie rozrysuje sobie takie biuro, że hej. Będzie piękne.

3. Zmajstruję kalendarz adwentowy dla dziewczyn. Kilka lat temu uszyłam Zuzu kalendarz – to prostokątny materiał ze wstążkami, do których przywiązywane są małe paczuszki lub liściki z pomysłami na aktywności okołoświąteczne. Szyłam to ręcznie krzywą igłą – więc mam sentyment, ale teraz już obie panny mogą czerpać radość z odliczania do świąt, więc potrzebujemy nowy podwójny model. Jeśli macie jakieś sprawdzone pomysły – poproszę. Wymóg jest taki, żeby po zdjęciu prezentu z danego dnia pozostawało coś (data, przegródka, wstążka) – co będzie symbolizowało dzień, który już minął.

 

 

darmowy kalendarz na listopad

A tu znajdziesz kalendarz na listopad (klik) gotowy do druku.

 

PREVIOUS POST

Dawanie dziecku tego, co najlepsze - może być dla niego tym, co najgorsze

Related articles

ulubieńcy sierpnia 2017

A to dobre #1

Drewniane tabliczki do nauki liter

Kalendarz na czerwiec

  • Pamela Moskalik

    świetny pomysł z tymi kalendarzami 😀

  • Katarzyna Mirek

    Ale ładny kalendarz 🙂 A po tą książkę chętnie bym sięgneła

  • moja lista rzeczy na listopad… jest nieskończona i… gryze tego mojego słonia po kolei 🙂

  • Uroczy kalendarz. Moją liste zadań piszę życie z dnia na dzień z moimi trojaczkami 😀

  • Plan trzeba mieć, choć niekoniecznie go się trzymać!