Jak oszczędzam na lato (na lata?)

Category: Biznes i rozwój

Słyszałam, że najlepszą formą oszczędzania jest zwiększanie dochodów. I podobała mi się ta teoria. Nigdy nie widziałam większego sensu w polowaniu na kilka złotych tańszy proszek, poświęcaniu czasu na dojazd po kilka groszy tańszą benzynę, oszczędzaniu na jedzeniu by później nadrobić to z nawiązką w aptece, czy kupowaniu ubrań w tanim sklepie, by mieć je na trzy razy zanim rozpadną się w praniu.

 

oszczędzanie

 

Ale dom się nam nie wybudował, choć kosztuje tak, jakbyśmy już tam mieszkali, samochód nie mieści zwiększonego składu rodzinnego, dziewczyny wymieniają garderobę szybciej niż ja klikam po stronach sklepu, lata całe nie byliśmy na wakacjach, a czas i możliwości zarobkowe skurczyły się, jak ostatnio kupione niemowlęce bodziaki. Tymczasowo nie mogę pracować więcej, nie mogę żyć inaczej, nie mam możliwości na diametralne zmiany w zakresie wpływów do budżetu. Przyszedł czas by przyjrzeć się mądrym patentom na oszczędzanie.

Jak kumulować oszczędności z tego co już jest?

  1. Prowadzę budżet

Sądziłam, że zapisywanie wszystkich wpływów i każdego najdrobniejszego wydatku nie jest potrzebne. Przecież jestem skrajnie rozsądna i wydaję tylko tyle, ile naprawdę muszę. Niech wydatki zapisują te panny, które nie mogą się powstrzymać przed kupieniem kolejnej pary butów lub sukienki dla córki. Ale pełna świadomość stanu własnych finansów jest potrzebna. Każdy z takiej analizy może wysnuć różne wnioski, ale ważne by je mieć. A pamięć o tym, że wszystko będzie trzeba odnotować powoduje, że z budżetu nie wyciekają żadne najdrobniejsze, nieprzemyślane sumki. Gazetki nie zaplanowałam – nie kupuję, budżet na zabawki wyzerowany – nie będzie nawet pierdołowatej piłeczki z wystawy. Łatwiej powstrzymać się przed wszelkimi impulsami, a to ma wymierne, policzalne skutki.

  1. Najpierw odkładam.

Kolejna pułapka – twierdziłam, że skoro jestem taka wielce oszczędna, to najlepiej będzie, gdy wydam tyle, ile muszę, a całą pozostałą kwotę zaoszczędzę. Mąż namówił mnie na odwrócenie strategii, wobec czego byłam baaardzo niechętna. Najpierw przelewamy określone sumy na wyznaczone cele. Ileś na budowę domu, ileś na tak zwaną czarną godzinę czyli naszą poduszkę finansową, ileś na emeryturę (oook – mam tam już całe 100 zł;) i tak dalej. Okazało się, że przy takim odwróceniu sytuacji udaje się zaoszczędzić nieco więcej – po prostu nie ma innej możliwości. To się dzieje samo, automatycznie przepływa między kontami  i nie boli aż tak bardzo. Optymistycznie stwierdziłam, że w takim układzie zaoszczędzimy i coś na wakacje. Przy mojej wcześniejszej strategii  pt. odłóż wszystko co możesz, nie byłoby na to szans – przecież są pilniejsze sprawy od urlopu. Dzielimy oszczędności na konkretne cele, korzystamy z korzyści jakie niesie długotrwałe zbieranie środków i tym sposobem możemy więcej.

  1. Uskuteczniam smart shopping.

Zawiesić wydatków się nie da. Mamy ich multum – dziewczyny wciąż zmieniają garderobę, ja okołociążowo zmieniam gabaryty i funkcje potrzebnych mi ubrań, wciąż coś się niszczy, wciąż potrzebne są nowe sprzęty, stroje do aktywności przedszkolnych, prezenty, firmowe inwestycje  i tak dalej. Rodzina to zakupowe perpetum mobile – najlepszy konsument. Skoro tyle kupujemy, to chcę robić to mądrze. Nie przepłacać oraz korzystać z promocji i ofert specjalnych.

Smart shopping to idea dla mnie. Chcę rzeczy najlepsze jakościowo, bo nie stać mnie na eksperymentowanie lub kupowanie niesprawdzającego się szmelcu, chcę korzystać z promocji, ale nie mam czasu na godziny buszowania między wieszakami w poszukiwaniu okazji, planuję moje wydatki, więc chcę wiedzieć o zbliżających się możliwościach na dobre zakupy. W takich inteligentnych zakupach pomaga strona kupon.pl, na której ekspresowymi kliknięciami myszki można poznać wszystkie aktualne promocje i zniżki z kategorii odzież, elektronika, zdrowie i uroda, technologie, podróże i wiele innych.

Oto przykład. Na sezon wiosna-lato potrzebujemy buty – duuużo małych, wygodnych butów, mąż wrócił do biegania (i dobrze – bo jest nieznośny, gdy się nie rusza) – potrzebujemy męski sportowy przyodziewek,  ja od niedawna trenię na dywanie, bo powykręcana jestem od noszenia Michalinki, a czuję, że systematyczność mi wzrośnie, gdy będę miała ładne legginsy. Zerkam na moją stronę ze zniżkami i rzuca mi się w oczy, że w sklepie Nike można teraz skorzystać z sięgających 30% rabatów na odzież do biegania, joggingu, na siłownie itp. Wertuję Nike promocje i sprawdzam ceny. Lubię to, że łatwo mogę porównać dostępne ceny z innymi ofertami i że znacznie szybciej niż na standardowych zakupach przeglądam dostępny asortyment. Zobaczcie, co ekspresem wybrałam (wszystkie zdjęcia z kategorii Nike wyprzedaż).

zakupy ze zniżką

 

  1. Oszczędzam wodę i prąd.

Nie sądziłam, że na tych mediach można tak wiele zaoszczędzić dopóki nie przeczytałam konkretnych wyliczeń w książce Michała Szafrańskiego „Finansowy Ninja”. Kąpiel kontra 10-minutowy prysznic to 6,28 zł do 2,58 zł – kolosalna różnica a pomnożona przez liczbę domowników i liczbę dni w roku daje sporą oszczędność. Ręczne zmywanie zużywa ok 40-80 l wody, czyli kosztuje od 0,80 do 1,60 zł, zmywarka zużywa ok 8-26 l, czyli kosztuje od 8 do 26 groszy. Typowa czteroosobowa rodzina na wodę wydaje od 1800 do 3200 zł rocznie – wszystko zależy głównie od stylu użytkowania. A mi bardzo pasuje, że to zmywarka ma zmywać nie ja, albo, że Zuzka odbywa kilkuminutowy prysznic zamiast półgodzinnego seansu wychlapywania wody z wanny. Oszczędzamy też prąd – wyłączamy urządzenia z gniazdek, bo w trybie uśpienia zużywają dużo energii. A mając świadomość, że czajnik elektryczny zużywa 5,3% energii, kuchenka elektryczna 19,6% – zarządzam grupowe zbieranie zamówień na herbatkę lub kaszkę.

 

Macie jakieś swoje sposoby na bezbolesne oszczędzanie? Wciąż zbieram różne pomysły i wcielam w życie. Pijemy filtrowaną wodę zamiast butelkowanej, robimy zbiorcze zakupy spożywcze na cały tydzień, coraz więcej rzeczy zamawiamy przez internet, wyprzedajemy zbędne ubrania czy książki, by uwolnić zamrożoną gotówkę i miejsce na półkach. Do oszczędzania można się przyzwyczaić i traktować je jak wyzwanie. Może nie odłożyłam jeszcze miliona monet, ale przyznaję sobie milion punktów za dobre chęci i determinację.

PREVIOUS POST

Skąd się biorą dzieci?

NEXT POST

Dobry poranek. Wystarczy tylko jeden dziennie.

Related articles

  • ja-matka.pl

    Dobre patenty. Wszystko jak u mnie. Jak to mówią „grosz do grosza” – inaczej postrzega się oszczędzanie, kiedy są dzieci, prawda?

    • O tak. Odpada pracoholizm, dyspozycyjność spada, nie można rzucić wszystkiego, wyjechać, przewalutować, zmienić nagle… za to wydatki roooosną, potrzeba stabilizacji też. No i ta odpowiedzialność – zupełnie inna niż za samą siebie.

  • Mam ochotę na tę książkę pana Szafrańskiego. Generalnie to mam podobnie jak Ty. Odkładanie na zasadzie – odłóżmy tyle, ile się da, w ogóle nie działa. Mamy ustalone realne kwoty na określone cele – wakacje, czarna godzina, remont, itd. To działa znacznie lepiej. Planuję też założyć sobie zeszyt wydatków, bo czasem mam takie impulsy i kupuję jakąś pierdołę, która w sumie jest niepotrzebna.

    • Tak! Realne i z góry określone kwoty. To działa. A książkę baaardzo polecam.

  • U mnie podobny system oszczędzania. Odkładanie na samym początku jest zdecydowanie najlepszą opcją. Mój mąż próbuje się przysłużyć i póki co ograniczył palenie, aczkolwiek do rzucenia jeszcze daleka droga 😛

    • To trzymam kciuki za Twojego męża. Oby mu się udało, bo to by była oszczędność na wielu frontach 🙂

  • a właśnie dziś pisałam o tym, jak bezboleśnie zaoszczędzić na ogrzewaniu. Do tego takie standardowe jak gotowanie pod przykrywką 🙂

    • O tak – pokrywka dobra rzecz – oszczędza energię i zupę (mi czasem połowa odparowywała:)

  • lapię się wielu sposobów oszczędzania 🙂

  • my wszystkie piątaki wrzucamy do „słoja wakacyjnego”. Jest też fajna metoda w wielu bankach – przy płatności kartą np zaokrągla się wydane kwoty np do najbliższych pięciu złotych, i ta zaokrąglona kwota trafia na konto oszczędnościowe.
    Do tego nie kupujemy pierdół;) wiele rzeczy kupujemy używanych (wolę porządną używkę niż nowy badziew), no i sporo rzeczy, np po dzieciach, albo książek – kupionych, rzpeczytanych ale nie pokochanych, sprzedajemy

  • Przy większej rodzinie polowanie na promocję sprawdza się. Mam na myśli polowanie w najbliższym sklepie (markecie), a nie jeżdżenie po całym mieście. Swego czasu nasz obiad był dostosowany właśnie do promocji np. Jeśli dziś w promocji jest pierś z kurczaka to jemy pierś z kurczaka, a nie schabowe itd. Można w ten sposób zaoszczędzić spore kwoty. Jednak przy dwóch osobach to już nie ma takiego znaczenia. Przestałam więc być łowcą okazji. 🙂

  • Refunder.pl polecam. Mała, ale realna kasa za robienie zakupów 🙂