Powszechnie wiadomo, że w ciąży nie wolno stosować samoopalacza, bo dziecko będzie miało bardzo ciemną karnację oraz nosić korali, bo ten proceder z automatu powoduje owinięcie pępowiny wokół szyi malucha. Niebezpiecznie jest także przesadzić z alkoholem, bo duży brzuch zmienia położenie środka ciężkości i łatwo się koncertowo wywalić, zwłaszcza na szpilkach. To są oczywistości. Ale pojawia się mnóstwo innych wątpliwości. Ja na przykład wiecznie się martwię, czy mogę bezpiecznie jeść majonez.

KOSMETYKI

Okazuje się, że mnóstwo kosmetyków zawiera substancje niewskazane w ciąży. Nie chodzi o to żeby od razu ograniczać się do mydełka Bambino na 9 miechów. Bez radykalizmu. Warto jednak zajrzeć w skład i wyeliminować z użycia przynajmniej:

-kwasy na czele z kwasem salicylowym i kwasami owocowymi AHA – są silnie skoncentrowane, mogą przenikać do krwiobiegu dziecka (Salicylic Acid, Citric Acid, Mandelic Acid, Glicolic Acid, Malic Acid, Tartaric Acid, Lactic Acid),

– witaminę A i jej pochodne retinol i retinoidy – oczywiście w ciąży witamina A jest na cenzurowanym nie tylko w pożywieniu (Rtinol, Retinyl Palmitate, Retinal Palmitate, Rtinal),

– ftalany – mają negatywny wpływ na układ hormonalny dziecka (DEP, DEHP, DMP, BBP),

– filtry przenikające (4-Mwthylbenzylidene Camphor, Benzophenone-3, Octyl Dimethyl PABA, Octyl Methoxycinnamate),

– pochodne formaldehydu (Diazolidynyl Urea, Imidazolidynyl Urea, Benzylhemiformal, Bronopol, Bronidox, DMDM Hydantoin, MDM Hydantoin),

– olej sojowy i wyciągi z soi – substancje estrogenne, szkodliwe dla płodu i mogące wywoływać przebarwienia u ciężarówki,

– tetracykliny, triclosan – szkodliwe dla płodu substancje częste w kosmetykach przeciwtrądzikowych, ale też np. w mydłach antybakteryjnych,

– parabeny – przenikające do krwi i mleka matki, podejrzewane o działanie rakotwórcze, są składnikiem bardzo wielu kosmetyków, więc łatwo o skumulowanie ich sporej ilości w organizmie (Methylparaben, Ethylparaben, Isopropylparaben, Propylparaben, Butylparaben),

– fluor – działanie toksyczne dla płodu, rozsądnie jest unikać wysokiego stężenia charakterystycznego np. dla niektórych płynów do płukania ust,

– przeciwutleniacze BHT i BHA – w Polsce są niedozwolone w produktach dla dzieci, mogą działać rakotwórczo, uszkadzać nerki oraz wywoływać alergie.

JEDZENIE I PICIE

Wiadomo – alkohol (tak, ta ćwierć lampki wina zdecydowanie też jest zakazana), papierochy (biernie niuchane też), narkotyki i inne używki. Kawa i herbata, a także cola są różnie oceniane. Na pewno konieczny jest daleko idący umiar, jeśli na idealistyczną pełną rezygnację nas nie stać. Mój prywatny limit to po jednej filiżance wyjątkowej kawowej i herbacianej słabizny dziennie.

Surowizny – owoce morza i ryby (wg wielu źródeł również wędzone), mięso (np. krwisty stek czy inny tatar), jajka (o ile łatwo sobie odmówić machnięcia z rana surowego jaja, to pamiętać też trzeba o tiramisu czy innych kremach i deserach), niepasteryzowane mleko i produkty z niego, jak np. sery pleśniowe, oscypki, feta.

Samodzielne przyjmowanie suplementów z witaminą A jest niewskazane. Lepiej nie nadużywać też wątróbki, pasztetów i innych produktów mięsnych w witaminę A bardzo bogatych. Nadmiar tej akurat witaminy szybko szkodzi dziecku.

Zioła też są na cenzurowanym. Najlepiej unikać wszystkiego, co do czego nie mamy 100% pewności. W wielu przypadkach o pewność trudno, bo roślinne specyfiki nie były gruntownie przebadane. A przykładem niebezpiecznych ziółek są żeń-szeń, owoce jałowca, krwawnik a nawet liście malin.

LEKI

Prawda jest taka, że prawie niczego bez różnicy czy dostępnego bez recepty, czy w kiosku, czy dla małych dzieci nie możemy sobie samowolnie aplikować w czasie ciąży. Wszystko konsultujemy z lekarzem. Suplementy, specyfiki naturalne, maści i homeopatyki też.

Według Food and Drug Administration (FDA) USA wyróżniono kilka kategorii bezpieczeństwa stosowania leków w ciąży ze względu na możliwe ryzyko wystąpienia wad rozwojowych u płodu. Najbezpieczniejsze leki należą do kategorii A – badania kontrolowane przeprowadzone u kobiet w ciąży nie wykazały szkodliwego działania leków na płód i kategorii B – badania na zwierzętach nie wykazały ryzyka dla płodu, lecz nie potwierdzono tego u kobiet w ciąży. Są jeszcze kategorie C, D i X, które obejmują leki o różnym stopniu ustalonej szkodliwości. Poza tym często istotny jest moment ciąży, w którym konieczne jest leczenie. Najbardziej krytyczny okres stosowania leków przypada na 14-56 dzień ciąży (okres organogenezy), a coś, co na przykład pozwolono łykać w drugim trymestrze, w trzecim może być już zabronione (np. ibuprofen – w I i II trymestrze należy do kat. B, w III jest już w kat. D). Ja bez konsultacji z lekarzem nie wzięłabym niczego poza kwasem foliowym i pojedynczą dawką paracetamolu w przypadku gorączki.

Macie jeszcze jakieś inne informacje lub przykłady tego, czego w ciąży należy unikać?