Skąd się biorą dzieci?

Category: Relacje

Spokojnie, nie czerwieńcie się, nie przebąkujcie o pszczółkach, nie opowiadajcie o budującej mocy prawdziwego uczucia, nie fantazjujcie o kapuście. Już wyjaśniam skąd się biorą dzieci.

Ludzi tworzy się w procesie codziennej krzątaniny.

Owszem, potrzebne jest poczęcie, potrzebne jest turlanie niemal rok w głębi siebie i zdobycie się na przebojowy akt odseparowania od kopiącej w żołądek Nowości. Ale to dopiero początek, kropla w morzu potrzeb, wstęp do prawdziwego dzieła stworzenia. Każdy Wam to powie i teściowa, i prokurator, i sepleniący dwulatek – powołać na świat to nieco za mało. No i się zaczyna…

Kilometry

Kilometry nocnych tras z wzrastającym obciążeniem ramion. Kilometry w aucie ‚do i z’ – żłobek, przedszkole, angielski, tenis, kinder bal, basen, przychodnia, nocowanie u koleżeństwa, wyprawa po tekturę falistą. Kilometry chusteczek uprzednio nawilżanych przez koncerny i tych dopiero po wytarciu nosa, kilometry na odkurzaczu i mopie wyrabianych na zawsze zbyt małej powierzchni dla potrzeb zabaw z rozmachem. Kilometry pokonywane w poczuciu spełnienia.

Setki

Setki godzin czytania tych samych wierszyków, setki godzin nad przyrządzaniem kolejnej wersji obiadu, setki godzin załadowywania i rozładowywania pralki. Setki godzin czekania na cudzy sen, by uskutecznić własny. Setki godzin emitowania próśb, egzekwowania gróźb i spełniania obietnic. Setki rodzajów klocków do odszukania. Setki wątpliwości. Jedna pewność, że ten skład rodzinny jest optymalnym.

Miliony

Miliony monet na bodziaki, blezery i buty we wszystkich istniejących i nieistniejących rozmiarach. Miliony mniej i bardziej mądrych odpowiedzi na pytania zaczynające się od „dlaczego”. Miliony marzeń o kilku godzinach nieprzerwanego snu. Milion skrajnych emocji targających granicami swoistej cierpliwości. Milion łez z bezsilności i dwa miliony ze szczęścia.

Proza

Proza mnóstwa domowych, odnawialnych każdego dnia czynności, które w swej niewdzięczności są niepłatne, niesatysfakcjonujące i niezbędne. Proza oswajania się z kwestią zawstydzenia poczynaniami podopiecznego, proza w tematyce zarządzania rozmaitymi wydzielinami, proza życia podczas odkładania na kiedyś własnych fanaberii w rodzaju toalety, własnych planów w rodzaju wyjścia gdzieś na czas, własnych potrzeb, marzeń i pomysłów. Proza, która z życia robi poezję.

 

Biegasz, pędzisz, czekasz, organizujesz, układasz, milczysz, krzyczysz, odkładasz, dodajesz trochę łez, trochę niepohamowanych wybuchów śmiechu, mnóstwo prób, ileś błędów, kreujesz, ulegasz, machasz na pożegnanie, przykrywasz kołdrą, wchodzisz, wychodzisz, zakładasz jednak te rękawiczki, kopiesz w piłkę, w ścianę, malujesz, wynosisz śmieci, mówisz, mówisz, szepczesz, nalewasz, wycierasz, bardzo prosisz, łapiesz za rękę, zdobywasz, zmieniasz, doprawiasz jogurtem zamiast śmietany, uczysz się, odmawiasz, znowu temperujesz kredki i nawet nie wiesz, w którym momencie bardziej, tworzysz człowieka.

PREVIOUS POST

1 marca wchodzi w życie nowy obowiązek rodziców - wykaz zmian

NEXT POST

Jak oszczędzam na lato (na lata?)

Related articles

Rodzicielska filozofia państwa środka

Dzieci się komponują, jak słoma do butów

czego nie może matka

Matko! Hej, to ok.

  • Taka proza życia każdego rodzica, ale jakże ważna.

  • I najważniejsze zadanie przed rodzicem… stanąć na wysokości zadania. Zawsze. To jest siła!

  • …a potem stajesz się całe życie odpowiedzialny za to kogo „stworzyłeś”…

  • Marcelina Kluszczyńska Bit

    Perfekcyjnie ujęte !

  • indeed… wzruszyłaś mnie:)

  • Pingback: Ze źródeł #6 - Kuba Osiński()

  • Wszystko prawda. Ale jak ty słowa składasz to mistrzostwo. Really!

  • Kamila

    O tak! Nie mogę wyjść z zachwytu nad jakością tekstu, nad jego prawdziwością! NOBLA dla tej Pani poproszę. Albo i dwa. Szacun matko dwójki (od matki jednego 🙂 ).

  • „Proza, która z życia robi poezję” – pięknie! Jakoś z tym tekstem trafiłaś w moje bolączki, rozterki, nastroje i rozmyślania ostatnio.

  • marteska

    urodziłaś??

  • Dita

    WRÓCIŁAŚ!!!;) Prawdziwość tekstu jak zwykle zwala z nóg;)
    Zdradzisz jakieś tajniki nowo nararodzonej Latorośli? Zołzina spełnia się w roli starszej siostry?

    • Ogarniamy rzeczywistość. Obie siostry zaakceptowały nowy układ bez kłopotów. Ja tylko jakaś taka zagubiona lekko jestem 🙂 Skrobnę coś o Michalinie, tylko ogarnę psychikę po trudzie narodzin – bo trafił nam się początek godzien ‚sprawy dla reportera’ czy innej ‚uwagi’.

  • Jaki piękny tekst 💝 wysyłam go w świat!

  • rewelacyjny tekst! cała prawda!

  • Na koniec możesz otrzymać jeszcze uczucie spełnienia, że wszystko „poszło” dobrze. 🙂