Mam dziś przenajfantastyczniejsze dobro dla mam. To wirtualna wioska, z której pomocą wychowasz dzieci, czynne całą dobę koło gospodyń, które doradzi, wesprze i da przepis na jakiś szybki obiad, to fachowe poradnictwo ekspertek wykształconych cennym doświadczeniem, to pasjonatki, kobiety czynu – matki blogerki, którym można by było dać się zaadoptować w ciemno.

 

Polecam je, bo to może uczynić świat lepszym (gdy, choć jedna nieświadoma ich istnienia mateczka znajdzie sobie dobre miejsce w sieci), polecam, bo trwa Share Week 2019 (tu dowiesz się więcej o akcji), polecam, bo mi głupio, że ja jestem doedukowana, rozbawiona, wzmocniona, zrelaksowana… a może jakaś inna mateczka nie i do tego na przykład jej dziecko ma szkarlatynę a teściowa focha.

 

Do Share Week’owej trójki wrzucam w duchu patriotyzmu lokalnego dwie matki-blogerki bliskie mi także geograficznie i jedną, która powinna jak najszybciej przeprowadzić się do Gdańska.

 

Mrs Polka Dot

Agnieszka jest mamą dwóch cudnych dziewczyn i pisze taaaak bardzo w moim guście, że czytam wszystko, nawet gdy lekko poirytowana muszę prędziutko pomijać smakowite zdjęcia i przepisy na jakieś słodkie rarytaski (wkrótce dostępny będzie ebook kulinarny – podejrzewam, że dla kuchareczek – złoto). Jest tu dystans, dojrzałość, dosadność, styl, klasa, inspiracja, szczerość, humor – bardzo mi bliski sposób odbierania okołomacierzyńskiej rzeczywistości.

Którędy najpierw? Może tędy: To nie wyrodne, to ludzkie.

„Mimo że wiele matek się do tego w życiu nie przyzna, ja czuję, że wychowywanie dzieci kosztuje czasem za dużo. Za dużo wolności, czasu, energii i pieniędzy, za dużo niewykorzystanych szans i okazji. Zbyt wiele godzin, spędzonych na negocjacjach o mycie zębów, zbyt wiele znajomości, które się rozpadły z ciągłego braku czasu, zbyt wiele wieczorów, podczas których można by stworzyć dzieło życia, gdyby nie to, że człowiek pada na twarz od sprzątania bajzlu, który te czynią dzień w dzień. Czasem czuję, że dzieci biorą więcej niż chciałabym im dawać. Czasem się duszę, wiodąc życie podporządkowane planowi lekcji, zajęciom akrobatyki i baletu, powtarzaniu słówek, kupowaniu chleba na kanapki i szykowaniu ubranek do przedszkola. Czasem męczy mnie to okupione wyrzutami sumienia wyrywanie czasu dla siebie. To „teraz nie mogę!” z sypialni, gdzie próbuję po cichu pisać. „

 

Tekstualna

Monika jest mamą jednej panienki i matką-założycielką czadowego, treściwego, niepowtarzalnego magazynu The Mother Mag, który z każdym kolejnym numerem wchodzi na wyższy poziom. Lubię ten styl wyrazu – wyraźnie, wyraziście i nad wyraz. Czytam więc na blogu, w gazecie i na Instagramie (bo tam też jest tak do poczytania).

Którędy najpierw? Proponuję tędy: Błagam Cię Córko, bądź niegrzeczna!

„Napiszę tylko, że marzę o tym, by moja Córka była niegrzeczna, pyskata i samodzielna. Żeby miała swoje zdanie, które zapewne będzie mnie wkurzało na maksa. Mam nadzieję, że będzie uparta, aż mnie trafi szlag. (…) Nie zmuszaj, by dziecko na powitanie całowało się lub ściskało z osobami, których nie zna, którym nie ufa, tylko dlatego, że ,,wypada” albo ciocia ma ochotę na przytulaski i całuski. Nie łam swojego dziecka!”

 

Mataja

Alicja jest mama trójki dzieci i jak przyznała nie porywałaby się raczej na taką ekipę, gdyby nie miała swojej prywatnej-rodzinnej wioski, która jest gotowa do pomocy. Nieco ukoiło to me poczucie winy, że nie czuję możliwości, by mieć dziesięcioro dzieci – a sama twierdzę, że powinnam, bo wychodzą mi bombowo. Na blogu jest cała fura kojących podobnie jak powyższe wyznanie patentów, informacji, tez i wspierających treści pisanych w oparciu o wyniki badań naukowych. Wszystko podane tak lekko, że doinformowanie przebiega zupełnie niezauważalnie, co dla niewyspanych matek jest wyjątkowym atutem.

Którędy najpierw? Tędy na przykład: Czy edukacyjne zabawki dla niemowląt faktycznie edukują?

„Dziś za to uczepić się chciałam drugiego krańca branży zabawkowej dla niemowląt, czyli grająco-świecących cudów techniki do których często łatka „edukacyjny” jest przyklejona, bo jak prawda, na grajku takim czerwony knefel naciśniesz, to grajek mówi red i to jest właśnie ta edukacyja na całego. I choć spora część rodziców jest sceptyczna wobec edukacyjnych walorów grajków, to zwłaszcza w okresie przedświątecznym, spora część wpada też w amok pod tytułem „o jeny a nasze dziecko nie ma takiego grajka, ale z nas parszywi rodzice, ograniczamy dziecku możliwości, kupić znaczy grajka trza”.”

 

Jeśli zechcesz się podzielić adresem Twojego ulubionego bloga – to śmiało linkuj w komentarzu. Zawsze warto mieć ubezpieczenie w postaci dobrych treści do czytania – u mnie na przykład na czas oczekiwania aż Michalina założy buty i kurtkę (spokojnie kwadrans lektury).