Zielone badyle są well-well

Category: Od rzeczy

Od zarania dziejów twierdziłam, że posiadanie w domu paprotki to już koniec, to zaawansowana starość, kapcie i konewka. Teraz odszczekuję i staram się pamiętać o podlewaniu.

W dzieciństwie obserwowałam, jak ludzie przeglądając wreszcie na oczy, demontują w swych mieszkaniach łuki, boazerie, sięgające sufitu metalowe kwietniki, wynoszą wersalki, meblościanki i wyrzucają tony kwiatów, z których każdy egzystował w innej, często plastikowej, doniczce. Pamiętam sale lekcyjne w podstawówce obstawione obskurnymi donicami balkonowymi, pełnymi jeszcze podlejszych przysychających lub gnijących smętnych zwisów parapetowych. Podziwiałam nowoczesne aranżacje minimalistycznych wnętrz wyzbytych roślin lub mieszczących najwyżej jeden pokazowy egzemplarz storczyka.

Jednak czas odgonić mroki ciemności ze smrodkiem pelargonii, połamanymi badylami aloesu i zwisającymi z szaf pnączami o łysych łodygach.

Kwiaty w domu są well-well.

– nawilżają powietrze (zwłaszcza bluszcz pospolity, dracena, figowiec sprężysty, nefrolepis – paproć i skrzydłokwiat),

– dotleniają pomieszczenia (scindapsus, skrzydłokwiat, alturium, daktylowiec niski),

– usuwają z powietrza szkodliwe substancje chemiczne,

– zwalczają wirusy, bakterie i zarodnik grzybów poprzez wytwarzanie fitoncydów (można też sobie zaaplikować ten naturalny antybiotyk w szałwii, kolendrze, macierzance, cebuli, tymianku),

– niewątpliwie poprawiają nastrój swym urokiem, pozytywną zielonością, albo też poprzez aromaterapię (gardenia, jaśmin lekarski, stefanotis bukietowy)

kwiaty doniczkowezieleń w domudoniczkowe  rośliny w domuzieleń we wnętrzachkwiaty w domu

rośliny do domu

1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12/13/14/15/16/17

PREVIOUS POST

Wybudujmy sobie mur

NEXT POST

Przedszkole to siedlisko zła

Related articles

ulubieńcy sierpnia 2017

A to dobre #1

Drewniane tabliczki do nauki liter

  • Ja to bym chciała mieć ładne kwiatki w domu, ale musiałabym zatrudnić kogoś do oporządzania, bo ciągle oboje z mężem zapominamy. Ale tak to jest jak szewc bez butów chodzi: zawodowo naukowo zajmuję się ogrodnictwem 😉

    • ooo, wymyśl jakieś niewiędnące paprotki

  • Zieleń niesamowicie kontrastowo wygląda w minimalistycznych jasnych wnętrzach. Moja miłość do roślin jest niestety odwrotnie proporcjonalna do moich umiejętności ogrodniczych 😉 Wszystkie w końcu usychają ;)))

    • O tak! Ja mam dużo bieli i wielbię zielone plamy przyczajone tu i tam. Tylko z tym minimalizmem jest problem – za mała przestrzeń, za dużo akcesoriów i zabawek 🙂

  • jasne, masz rację. Ale trzeba by jeszcze mieć czas i chęć by się badylami zajmować. Ja miałam taki etap 3-4 lata temu, doniczki kupiłam, posadziłam w nich roślinki, większość z nich nie dotrwała jednak do dzisiaj. Jakieś dwa skrzydłokwiaty i kilka sukulentów jeszcze żyją, resztę zamieniłam na sztuczne kwiatki z Ikei. Wiem, shame on me. Nic nie poradzę, że mi wszystko wysycha 🙂 A na zdjęciach oczywiscie super.

  • Bardzo podoba mi się zieleń w domu, ale niestety sama nie jestem w stanie żadnej utrzymać 🙁 raz, że nie pamiętam aby to podlewać i pielęgnować, a dwa, że mam małe mieszkanie, jedno okno tuż nad kaloryferem i w sezonie grzewczym nawet zioła umierają mi po kilku dniach (mimo podlewania). Odbijam to sobie latem na balkonie, ale ten z kolei jest bez zadaszenia i wystarczy jedna większa ulewa lub grad aby zmasakrować moje roślinki 🙁

  • Dita

    MI się lepiej sprawują kwiaty w ogrodzie niż w domu. Te ogrodowe rosną jak popaprane, te domowe jakoś mnie nie lubią:/

    • Realizuj się w plenerze, a do domu zawsze może przywędrować bukiet.