Poczytamy razem? Nie idźmy na ilość – skracać będziemy liczne i przydługie czytanki dzieciom, gdy już naprawdę czas na sen. Nie oceniajmy po okładce – ale gdy coś nie leży po kilku czy nawet kilkuset stronach porzucajmy bez skrupułów. Żyjmy sobie podwójnym życiem – własnym i książkowym.

 

Czy posiadając mniej, zyskam więcej tego, czego potrzebuję?

„Wdzięczność jest dla nas bardziej wartościowa jako celowy nawyk niż spontaniczna reakcja. Dlatego dobrze, jeśli wdzięczność to nastawienie, które możemy pielęgnować dzięki uwadze i dyscyplinie. Wymaga  to ćwiczeń, kiedy jest łatwo, i jeszcze więcej ćwiczeń, kiedy jest trudno. Im bardziej się kształcimy we wdzięczności, tym łatwiej nam ją zastosować, gdy trzeba”. (s.187)

 

Książka przedstawia minimalistyczny styl życia w kontekście szansy na uzyskanie wolności i odnalezienie rzeczy, które mają dla nas największe znaczenie. Choć ten właśnie szerszy kontekst kuszący licznymi korzyściami, zyskami i szerokimi możliwościami bardzo mi się podoba, to podczas czytania nie opuszczało mnie przekonanie, że nie czerpię z lektury czegokolwiek odkrywczego. Polecam więc raczej początkującym lub zdeterminowanym fanom książek o minimalizmie.

Przeczytane w: „Im mniej tym więcej„, Joshua Becker, Wyd. Znak, Kraków 2017r.

 

Poczytać o tym, w co warto się wsłuchiwać.

matka polka feministka recenzja„Moim zdaniem nic nikomu do tego, w jaki sposób dziecko zostało poczęte. Nie mam prawa pytać nikogo, czy dziecko zostało poczęte metodą in vitro, czy na wakacjach w Egipcie, czy w kuchni na stojaka. Ważne jest to, jakie to jest dziecko, czy jest chciane, czy jest kochane, czy jesteśmy w stanie zapewnić mu tyle miłości, ile ono potrzebuje”. (s.141)

Spisane w tej książce historie felietonów emitowanych kiedyś w radiowej Trójce o zwykłych-niezwykłych matkach i ojcach, kolejny raz utwierdzają mnie w przekonaniu, że największy ‚szacun’ mam nie dla ludzi wybitnych, nie dla bohaterów jakiejś chwili, nie dla tych, którzy stworzyli wielkie biznesy – a dla tych, którzy potrafią stworzyć dobrą rodzinę. Potrafią w klimacie obiektywnego lub osobistego, mniejszego lub większego ‚mimo wszystko’. Bo prawie zawsze jest jakieś ‚mimo wszystko’ – może szyte na miarę tego, ile kto potrafi unieść.

Przeczytane w: „Matka, Polka, Feministka„, Joanna Mielewczyk, Wyd. Poznańskie, Poznań 2017r.

 

Życie nie jest śmieszne i trzeba się z tego śmiać.

a ja żem jej powiedziała recenzja„Jeśli twoja najlepsza przyjaciółka mówi do twojego chłopaka: ‚Masz przerąbane, ona jest taka trudna’, to możesz mieć pewność, że w pojedynczym namiocie, z braku miejsca, spaliby na jeźdźca.” (s. 27)

„Jeśli partner daje ciała, a potem przynosi kwiaty i mówi: ‚Nie wiem, co się ze mną stało’, to albo inwestujesz w więcej wazonów, albo uciekasz.” (s. 56)

 

Nie żeby to były same żarciki, anegdotki i lekkie tematy. To książka o życiu, o współczesności, o modach, relacjach, partnerstwie i rodzicielstwie. Co jakiś czas ponurą myśl lub smutny wniosek przerywam jednak wybuchem śmiechu, bo jakaś nieoczywista, zaskakująca i błyskotliwa myśl skutecznie porazi humorem i dystansem. Książka jest napisana prosto, krótko, lekko, jest też kolorowa i pełna miłych dla oka udziwnień drukarskich i ilustracji. Dwa wieczory – na więcej nie starczy, bo jest po prostu do pożarcia.

Przeczytane w: „A ja żem jej powiedziała„, Katarzyna Nosowska, Wyd. Wielka Litera, Warszawa 2018r.

 

Wszystko będzie dobrze. Wszystko – mimo wszystko.

Książkę wybrałam tylko ze względu na tytuł niczego się po niej nie spodziewając. Jednak autorka jest warta uwagi i poszukam sobie czegoś jeszcze spod jej pióra. Historia jest głęboka do tego stopnia, że nie wiem czy zdołałam zahaczyć myślą o każdy możliwy wątek. Bo tutaj rozmowa między leżącą w szpitalu córką, a jej dawno niewidzianą matką toczy się jakby na powierzchni odległych zdarzeń czy przywoływanych z pamięci obserwacji. Większość kwestii można sobie tylko wyinterpretować, domyślać się, podejrzewać i bez zdradzania treści, powiem tylko, że do końca nic na tacy nie zostanie podane. Niepoukładana przeszłość wcale się nie ułoży na naszych oczach, niewyjaśnione nie zostanie wyciągnięte na światło dzienne, ale dostaniemy optymistyczne poczucie, że życie i tak może biec dalej.

Przeczytane w „Mam na imię Lucy„, Elizabeth Strout, Wyd. Wielka Litera, Warszawa 2016r.

 

 

Jeśli wpadło Wam ostatnio w ręce coś ciekawego – piszcie koniecznie.