Fotki z insta a macierzyństwo

Category: Relacje

Obserwuje matki, dzieci, rodziny całe. Na facebooku, na instagramie, na blogach. Zaglądam im do domu, do garów, do szafy. Wiem, gdzie byli w weekend, co lubią zjeść na śniadanie i co kupują. Widzę jak ta dziewczynka już urosła, że chłopczyk był w szpitalu z powodu rotawirusa, że matka wyskoczyła na babski wieczór a omlet jadają z owocami. Wiele pokazują wprost, wiele można doczytać między wierszami. Jakie skutki ten parentingowy ekshibicjonizm wywiera na odbiorcy?

  • Sprzątam

Wszechobecne wystylizowane przestrzenie, te ‚wykadrowane kadry’, ten porządek, styl i spójność. A u mnie w kubku nie paruje kawa tylko zalega chusteczka, którą naprędce wytarłam dziecku brudną buzię. Notes nie zawiera wykaligrafowanych inspiracji, tylko pokreśloną listę zakupów. I wiem, że te zdjęcia to kreacja, jedynie wąski wycinek rzeczywistości. Wiem przecież, że dom, w którym mieszkają dzieci często znaczy plama, chaos i porzucona na podłodze fura przedmiotów. Ale mobilizuję się, podnoszę, odkładam, wycieram. Chcę żeby było, jak z obrazka – a owe obrazki choć fikcyjne to na tyle pociągające, że budzą wiarę, że to wszystko jest jednak możliwe. Nie ten jest zwycięzcą, kto wygrywa, ale ten kto wciąż walczy – mówią mi te piękne kadry. Walczę więc.

  • Aspiruję

Ten ogrom inspiracji, pomysłów, możliwości. Dowiaduję się co i za ile, albo gdzie. Chcę mieć to, być tam, zrobić tak. Mam nagle ogrom możliwości, furę pomysłów, kreatywność buzuje. Co prawda nie starcza czasu, pieniędzy lub sił na wszystko, ale wiem, że nigdy nie zabraknie mi opcji. Jest wersja na każdą kieszeń, na każdą pogodę, na każdy gust. Jestem na bieżąco z modą, literaturą, wystrojem wnętrz, szkoleniami, kulinariami. Korzystam z promila możliwości, ale najlepsza książka to z facebooka, najlepszy prezent z instagramu. Lubię być taka ‚doinspirowana’.

  • Poprawiam się

Wiecie, jak to często przy wściubianiu nosa w nie swoje sprawy, zaczynam oceniać. Że ta to jednak trochę przygrubawa, by taką kieckę zakładać, że co te dzieci znowu robią na frytach i po co tamci poduchy do niemowlęcego łóżeczka włożyli. Tak naoceniam i poobgaduję w głębi siebie, a później mam moralniaka. Omijam Maca ze smętną miną, zakładam sportowe buty i idę wieczorem pomaszerować po osiedlu, nie kupuję jednak tej przeuroczej a niewygodnej dla leżącego niemowlaka sukienki. Chcę doskoczyć do poprzeczki, którą sama innym stawiam. Jestem nieco ulepszoną wersją siebie.

Same plusy? Nic z tych rzeczy!

Wpadam w szał zazdrości, gdy karmiąc Mi i konając z głodu tuż przed północą przeglądam fotki, a tam tarta z truskawkami. Skąd wziąć w środku nocy tartę? Irytuję się na swój brak mocy sprawczej, gdy do południa nie mogę się wygrzebać pod prysznic, a tam fruzia w pełnym makijażu, i biegała rano, i właśnie kawę pije w ogrodzie. Z niechęcią patrzę na swoje zdekompletowane łyżeczki do herbaty – bo tamta ma błyszczący komplecik a obok niego domową karpatkę. Biegam jak turysta po całym Gdańsku, bo potrzebuje tylko-te-z-najlepszym-składem chusteczki do niemowlęcego tyłka – tak mi instagram kazał.

Czasem wyłączam to wszystko i przechodzę w tryb offline. Zasiadam w tym swoim nieidealnym pierdolniku z moimi dwiema zupełnie niewystylizowanymi córkami i zajadam zupełnie niefotogeniczną, ale najpyszniejszą zapiekankę, którą właśnie zrobił mąż. I jest najpiękniej, choć tylko dobry fotograf umiałby to pokazać.

 

PREVIOUS POST

Zarabianie biustem, czyli mniej oczywiste zalety karmienia piersią

NEXT POST

Zakupowe marzenia na lato

Related articles

czego nie może matka

Matko! Hej, to ok.

Skąd się biorą dzieci?

  • Parentingowy_Com

    Piękne to życie na Insta. Ale poza nim piękniejsze bardziej.

    • Prawda! Tylko ta tarta z truskawkami…
      Ale przy odrobinie chęci i odrobinie truskawek można ją teleportować w swoją realność 🙂

  • Ostatnio wiele czytam na temat przeidalizowanego zycia na insta i musze przyznac, ze podoba mi sie twoje podejscie. Odpowiednia dawka dystansu i fascynacji tym zyciem.

  • Pingback: Wieczorynka #4 - Hotele, macierzyństwo i papryka - Wypażona.pl()

  • Dita

    Ja Ci powiem że brak dostępu do mediów społecznościowych to dla mnie czysta rozkosz. Nie wiem kto, co, z kim i gdzie, a ci co chcą wiedzieć co u mnie, to wiedzą gdzie mieszkam lub jaki mam numer telefonu. Tych sztucznie zainteresowanych nie potrzebuję e swoim życiu;)

    • Zdrowo! 🙂
      Rozumiem takie podejście i gdyby nie to, że ja chcę startować do ludzi z moimi tekstami, produktami itd. też skupiłabym się na relacjach prywatnych.