Kurs przygotowawczy do bycia rodzicem dwulatka

Category: well-being

Po przejściu treningu wstępnego (klik), z którym zapoznać powinien się każdy przyszły rodzić, czas na wyższy poziom wtajemniczenia. Dzieci rosną! I lepiej się na to przygotować (o ile do wychowania dwulatka ktokolwiek kiedykolwiek był gotowy).

1. Łap muchy w locie, przewiduj wyniki Lotto i ćwicz patrzenie za plecy wewnętrznym okiem. Teraz dla przetrwania będziesz musiał być szybszy, kreatywniejszy i jeszcze bardziej przewidujący. Dziecko dobiega do piekarnika z prędkością dźwięku, a palec w płomień świeczki wkłada z prędkością światła.

2. Naucz się pochłaniać każde ilości czekolady, cukierków, batonów i ciasteczek. Dzieci we wszelkich paczkach przedszkolnych, pracowniczych i świątecznych dostają tony słodyczy. Dla dobra dziecka musisz to wszystko szybko utylizować. Możesz zapijać gorzką kawą – pomaga w chwilach kryzysu.

3. Kup sweter, książkę i butelkę soku marchewkowego. Sweter jeszcze przed odcięciem metki polej sokiem, książkę podrzyj i wrzuć za kanapę, a jeśli potrzebujesz bardziej zaawansowanego ćwiczenia na stan zen, to rzeczoną resztkę soku zdeponuj na rzeczonej kanapie.

4. Wyrzuć z szafy dziecka wszystkie rzeczy z guzikami, troczkami, sznurówkami, haftkami, nierozciągliwe, z dżinsu, sztruksu i bez Myszki Miki. Nadchodzi etap „ja sam”, jeśli chcecie w ciągu dnia robić coś poza ubieraniem, to lepiej być gotowym.

5. Wymyśl 347 powodów, dla których nie należy wbiegać na ulicę. Jest szansa, że któryś przekona Twoje dziecko. Nie przerywaj swej pracy kreatywnej, gdy już trafisz z argumentacją – dziecko i jego poglądy szybko ewoluują.

6. Oglądaj rzewne filmiki w internecie, pochłaniaj komedie romantyczne i czytaj romansidła polskich pisareczek. Musisz się jakoś trzymać przy wszystkich w pełni świadomych, pięknych, publicznych wyznaniach miłości, nierzadko wzbogaconych zaciśniętymi na szyi rękami. Musisz też się jakoś trzymać przy wszystkich: „Nieee, to tatuś! Ty odejdź, idź sobie do pracy mamusiu”. Alkohol odstaw, w tym wypadku nie znieczula.

7. Naucz się koegzystować z zabawkami w każdym miejscu i każdej chwili. Dziecko jest już znacznie szybsze w robieniu bałaganu niż Ty w sprzątaniu. Nie masz szans.

8. Idź na siłownie, dźwigaj ciężary, w sklepie tachaj koszyk zamiast pchać wózek. Dziecko nadal żąda noszenia na rękach, a w traperach, z plecaczkiem i hulajnogą waży połowę tego co Ty, a na schodach to chyba nawet więcej.

9. Już, albo całkiem za chwilę, dziecko i jego pełne zdania zaczną wpędzać Cię w kłopoty. Podczas spotkania towarzyskiego dziecko uświadomi dosadnie po co właśnie udałeś się do toalety i nie będzie to mycie rąk. Sąsiadce po Twoim „dzień dobry” dorzuci informację, że jest stara i może umrzeć. A mamie kolegi z przedszkola doniesie, że jej dziecko „bije i ma karę i wstyd” (autentyk). Przyda się dobry puder dla zmatowienia zaczerwienień na policzkach albo daleko posunięty dystans do opinii otoczenia.

10.* Załatwcie sobie kolejną ciążę albo przygotujcie automatyczną i przekonującą odpowiedź na ponaglające przypomnienia, że dwa lata bez brzucha to przesada. Mniej więcej teraz społeczeństwo upomni się o więcej tak udanych egzemplarzy.

*Nie dotyczy patologicznych rodzin z trójką dzieci.

Co jeszcze warto przetrenować? Jakiego psychiatrę odwiedzić?

PREVIOUS POST

Kalendarz na czerwiec

NEXT POST

Drewniane tabliczki do nauki liter

Related articles

  • Kocham moją dwulatkę. widzę jak nieporadnego dzieciaczka staję się małą dziewczynką. ogarniająca rzeczywistość w takim stopniu w jakim ją bym nawet nie podejrzewała…i choć twój post jest z przymrużeniem oka…ja się wzruszyłam…:)

    • no to piona – bo ja jak pisałam to też się wzruszałam. za tym co takie na wierzchu i do nazwania jest jeszcze mooorze emocji

  • Trenuj myślenie przy akompaniamencie wiertła udarowego. Gdy dwulatek dojdzie do etapu gadania jak z karabinu i tysięcy „a dlaczego? na minutę to zrozumiesz o czym mówię 😉

    • o tak, tak – mam przedsmak, gdy rozmawiam przez telefon a Zołzina myśli, że też rozmawia 🙂

  • Ja akurat ćwiczę układanie puzzli w tempie błyskawicy. Mój prawie dwulatek domaga się układania puzzli z nim i wtedy mam siedzieć i podawać mu elementy. Nie wolno mi się pomylić i muszę być szybsza niż jego łapki. Jakim cudem, ja się pytam? Jak za miesiąc dojdzie do 100 elementów, wysiadam 😀

    • puzzle to wyzwanie – cienka jest granica między dobrą zabawą a skrajną irytacją 🙂

      • Zdecydowanie! A irytacja mojego synka wzmaga się, gdy ja nie mogę szybko odnaleźć brakującego elementu. A jak jeszcze jakiś się zgubi to już tragedia na miarę III Wojny Światowej

  • Ja bym jeszcze wymyśliła taki aparat co nieustannie pyta ‚dlaczego’a przy braku odpowiedzi w ciągu kilku sekund robi coś przykrego 😉 gdy RAZ za długo zwlekałam z udzieleniem odpowiedzi moja Ola podsumowała krótko: ‚mama gapa’ 😉

  • Można zrobić doktorat w specjalizacji: opieka wychowawcza dwulatka 😉

  • u nas prawie 3 lata, ale wrażenia podobne. Punkt 9 mnie rozbawił. Też słuchamy komentarzy o wychodzeniu do toalety. Oczywiście za każdym razem należy podać powód wizyty w oficjalnym oświadczeniu. i możemy być pewni że ów powód zostanie odmieniony przez wsztystkie przypadki. Na głos, przy gościach.

  • U mnie w zasadzie przoduje punkt 4, z tym że mamy więcej bohaterów do wyboru. Plus „kiecki do tańczenia”, cokolwiek to znaczy, jest ich parę, wszystko inne jest be. Gorzej, że to dotyczy także butów, skarpet… i musi być kapelusz. Piracki, w ryby. To znaczy nie wiem gdzie on jest piracki, ale dziecko twierdzi że jest i nie wyjdziemy z domu, jeśli go nie znajdziemy. Punkt ósmy na szczęście coraz rzadszy (mała niedawno skończyła trzy lata). Jak dojdziemy do gadania zdaniami, chyba popłaczę się ze szczęścia, bo póki co w domu króluje „ijo ijo” czyli wóz strażacki. Nie wiem czy wiesz, że strażacy też są piratami. 🙂

    Ale i tak sto razy wolę dwulatka, trzylatka, rzucanie się na ziemię w gniewie czy inne tego typu atrakcje od okresu niemowlęcego i ciąży, błeh.

  • To da się przygotować na coś tak nieobliczalnego?! 😉 a na poważnie to fajny to czas. Osobiście nie wierzę w coś takiego jak bunt dwulatka, po prostu dziecko w tym czasie ma w głowie totalny rozwojowy Kosmos. Moja córka właśnie niedawno skończyła dwa lata i jest przecudowna, każde nowe słowo mnie wzrusza. Pozdrowienia!

  • Haha świetny wpis, uśmiałam się zwłaszcza z punktu 10 😀 Dwulatek czeka mnie za jakieś 7 miesięcy i aż drżę na myśl o tym jak to będzie wyglądało. Myślę, że warto się wyposażyć w dużą ilość śmiechu, cierpliwości i jeszcze większe pokłady odpuszczania sobie 😉