1 marca wchodzi w życie nowy obowiązek rodziców – wykaz zmian

Category: well-being

Od 1 marca wchodzi w życie nowy obowiązek rodziców co najmniej jednego dziecka poniżej lat osiemnastu. Nowe wytyczne mają uzdrowić relacje w rodzinach, propagować zdrowie fizyczne i psychiczne oraz pełnić funkcje wspierające nadszarpnięty aktualnymi rządami budżet państwa.

Ten powszechny obowiązek to ODPOCZYNEK. Znasz to słowo? Może tylko w teorii?

W naszym nieco szurniętym społeczeństwie panuje niezdrowy kult pracy. Tak super jest być skrajnie zajętym. Ktoś pijący niespiesznie kawę w kawiarnianym ogródku w środowe przedpołudnie jest podejrzany (złodziej jakiś, trwoniciel spadku lub co gorsze bloger). Przy świątecznym stole warto się licytować kto ile stał przy garach i ile okien wyszorował. Fajnie jest się pochwalić, ile to dni zaległego urlopu z poprzedniego roku jest na naszym koncie. W sobotę trzeba gnać do biura – tak czynią ludzie sukcesu. Prawdziwa pani domu sama musi lepić pierogi i piec torty. Plama na dywanie jest gorsza od plamy na honorze. Zabawa z dzieckiem to luksus – kto by miał czas na takie rzeczy. Pracujemy, pracujemy godzinami, dniami, nocami, latami całymi bez przerwy. Tylko ta praca bez polotu, tylko produktywność niska, efekty słabe, kreatywność zerowa. Ale to nie ważne – skoro wszyscy poginamy jak dzikie osły od świtu do nocy – to te nikłe rezultaty i niska jakość życia muszą być winą państwa, podatków, pracodawców, dzieci, męża, psa i kurzu.

W ten kult zapierniczania najłatwiej wpadają kobiety. Tysiąc ról, a w każdej trzeba być najlepszą. Rezygnacja z czegokolwiek jest porażką. A zajmowanie się sobą, gdy czeka mąż, czekają dzieci, dom czeka i fikus niepodlany to egoizm, skrajny egoizm. Zła matka, zła żona, zła pracownica, beznadziejna kobieta.

Chcę być skupiona, żeby niczego nie przeoczyć, chcę być kreatywna, żeby nie kopać się z koniem, tylko działać nieszablonowo, chcę zarażać energią nie malkontenctwem, chcę doceniać każdy dzień, a nie odliczać do weekendu, urlopu, wakacji, chcę nauczyć córki, że nic nie muszą, ale mogą wszystko, chcę sama chcieć a nie musieć, chcę nigdy nie gotować bigosu. Chcę, by wtedy, gdy potknę się o bajzel na podłodze bolał tylko palec, a nie cała dusza, chcę, by nikt nigdy nie próbował mi dorównać, by nie czuł w obowiązku być mi wdzięcznym za liczne poświęcenia. Chcę być w dobrej formie, żeby móc najlepiej opiekować się tymi, którzy tego potrzebują. Chcę czuć, że niczego nie straciłam.

jak odpocząć

 

Odpoczynek nie jest nagrodą za to, że zmęczyłaś się do granic, że konasz, padasz, dogorywasz. Nie jest koniecznością pojawiającą się wtedy, gdy zastanawiasz się czy wystarczy trochę snu czy może to już reanimacja jest Ci potrzebna. Nie jest możliwością, która pojawia się, gdy jakimś cudem nie ma nic koniecznego do zrobienia. Odpoczynek jest obowiązkiem, który masz wobec siebie i wobec swoich bliskich. Jeśli z niego rezygnujesz, miej świadomość, że zaciągasz dług. A długi trzeba spłacać. Może chorobą, może wypaleniem, wybuchem złości, popełnionym błędem, słabymi relacjami, stresem dziecka, zwichrowaniem kolejnych pokoleń…

 

Jak nauczyć się odpoczywać? Oto kurs przyspieszony.

 

1. Najpierw planuj przyjemności.

Powtarzał Ci ktoś kiedyś zacną maksymę ‚najpierw praca, później przyjemności’? Pewnie słusznie jest najpierw wykonać najtrudniejsze zadania, a później odpoczywać. Jednak przy planowaniu lepiej odwrócić kolejność. Jeśli myślimy, że odpoczniemy, gdy wszystko już będzie zrobione, to się nieco mylimy – taki moment w życiu matki nie pojawia się chyba częściej niż raz na kilka tygodni. Zawsze jest jakaś zabawka do podniesienia, pranie do rozwieszenia, koktajl do zmiksowania i tak dalej. Najlepiej zaplanować najpierw urlop, wizytę u fryzjera, pół godziny z książką, a dopiero wokół tego umieścić pracę, obowiązki, porządki i wszystko inne. Jeśli zaczniemy od tej strony jest dużo większe prawdopodobieństwo, że zrobimy wszystko, by te pół godziny się znalazło lub by zaliczka na wyjazd nie przepadła.

2. Zmotywuj się – na przykład tak: pamiętaj, że jesteś wzorem.

Mogłoby się wydawać, że dzieci są z natury leniwe i hedonistyczne (przecież nigdy nie chcą sprzątać zabawek), a my mamy obowiązek krzewić w nich wzorce ciężkiej i rzetelnej pracy. Żeby lekcje później chciały odrabiać, żeby były zdyscyplinowane, żeby naczynia do zmywarki odstawiły, żeby na ludzi wyrosły w końcu. Tylko czy za cenę naczyń w zmywarce chcemy ryzykować wychowanie małego zestresowanego kujona, perfekcyjnej bulimiczki, zbuntowanego prześmiewcę rodzicielskich wzorców? Coś mi się wydaje, że skuteczniejsze, milsze dla wszystkich i mniej wymagające jest bycie wzorem. Wystarczy, że sami znajdziemy złoty środek między pracą a odpoczynkiem, że pokażemy jak fajnie jest w życiu, że nie będziemy pod presją i presji wywierać nie będziemy. Zrobione.

3. Nie żyj na przyszłość.

Znacie to pewnie. Jak przyjdzie sobota, gdy będzie urlop, a w wakacje to wreszcie… A co pomiędzy? Większość życia na straty? Owszem, fajnie jest na coś czekać, mieć w perspektywie jakąś frajdę, ale w czasach zwykłych, czasach chudych tj. od poniedziałku do piątku, od ósmej do szesnastej, od stycznia do marca, od początku projektu do jego końca, od nauki po egzamin też musi być bosko. Właśnie w tych momentach warto sobie pozwolić na szczególną przyjemność, na chwilę wyjątkowego relaksu, na coś miłego co odczaruje zwykłość i doda magii do codzienności.

4. Wprowadź rytuały.

Łatwo przychodzi nam konstruowanie zasad w obrębie powinności. Na przykład kubek po herbacie ma być od razu wstawiony do zmywarki, do piątego opłacone rachunki, w sobotę zrobione duże zakupy, przed południem trzeba odpowiedzieć na wszystkie maile. Tę samą taktykę fajnie jest przyjąć w dziedzinie przyjemności. Niech niepodważalną zasadą będzie niedzielna kawa w łóżku, piątkowa kąpiel w pianie, czerwcowe lody na plaży, coroczny wyjazd na Mazury. Cokolwiek tylko chcesz. Zrób z odpoczynku tradycję – tradycję trzeba kultywować i już. To sprawdza się zwłaszcza, gdy pojawiają się jakieś zawirowania, nadmiar obowiązków, przepracowanie – właśnie wtedy najłatwiej o odpoczynku zapomnieć, a właśnie wtedy potrzebujemy go najbardziej.

5. Nie spełniaj cudzych oczekiwań.

Łatwo jest dać się w coś wmanewrować na czyjąś prośbę lub nawet tylko wyobrażenie czyichś oczekiwań. Czasami zajmuje sporo czasu, by zrozumieć, że jest się dorosłą kobietą i realizowanie cudzych scenariuszy jest drogą donikąd. Podobną pułapką jest narzucanie sobie reżimu spędzania wolnego czasu tylko w wartościowy sposób. Że jak książka to nie romansidło, gdy film to ambitny i bez napisów lub lektora. Hobby musi być takie, by nie było wstyd o nim opowiadać znajomym. Pierdu, pierdu. Odpoczynek ma sprawić, że będzie się wypoczętym. Tylko tyle i aż tyle.

To co dziś wieczorem robicie? Ja zupełnie nic! A to nic będzie najlepszą inwestycją w moje zdrowie, produktywność, rodzinę, finanse, rozwój i losy tej planety. Serio!

PREVIOUS POST

'Dieta zróżnicowana' - czyli dokarmianie mlekiem modyfikowanym

NEXT POST

Skąd się biorą dzieci?

Related articles

Dzieci się komponują, jak słoma do butów

bunt dwulatka

Kurs przygotowawczy do bycia rodzicem dwulatka

czego nie może matka

Matko! Hej, to ok.

  • Gosia

    Ja dziś mam zamiar przeczytać ksiażkę, wyspałam się w dzień z chorym Jasiem, więc pewnie ksiażka będzie dziś dla mnie.

  • Jak film to TYLKO jakiś lekki. Superbohaterowie, dobro zawsze zwycięża, albo zabili go i uciekł. Nie lubię się katować innymi 😉
    A od kilku dni moim rytuałem jest wykorzystywanie pierwszej drzemki mlodego (a śpi zawsze szalone 30 minut maks…) na kawę. W bałaganie, bez obiadu, z praniem błagającym o zdjęcie i rozwieszenie kolejnego. I dobrze mi z tym, choć dochodziłam do tego stanu 5 miesięcy 😉
    Fajny tekst, dzięki!

  • Punkt piąty jest idealny dla mnie. W tym roku stawiam na siebie i swoje potrzeby.

  • Bardzo fajnie ujęty temat 🙂 Choć z odpoczynkiem mam problem, to popieram 😉

  • wchodzilam tu z mysla „co ten sejm wymyslił” a tu bach! taka niespodzianka 🙂 uswiadomilam sobie ze ja nie mam na to czasu aby sie rozerwac, oderwac, odpoczac. Przykre. Chyba czas to zmienic!

  • Dobrze napisane! Ja na szczęście umiem odpocząć i tu rola mojego męża nieoceniona 🙂

  • Dita

    Wszystko git, tylko brak punktu 6. Jak nie zasnąć podczas usypiania dzieci;) Bo jak zasnę, to wszystkie moje plany i nadzieje szlag trafia. Ale swoją drogą właśnie teraz siedzę i czytam Twój wpis, choć dookoła mam rozpierduchę, bo potrzebowałam się na chwilę wyłączyć z tej bieganiny dnia codziennego. Pozdrawiam!

    • Przemiło mi, że chwilę wolnego poświęciłaś na mój tekst.
      A z tym spaniem też dobra sprawa – w końcu to idealna forma odpoczynku. Tania, zdrowa, podręczna 🙂

  • Wieczorem książka. Zadnego sprzątania kuchni itp. Ewentualnie serial i prasowanie..:)