Dzieci się komponują, jak słoma do butów

Category: Relacje

Takie teraz wszystko jest ładne. Hybryda błyszczy z paznokci bardziej niż kiedyś brokat w Sylwestra. Pastelowe kubeczki z pietyzmem ustawiono w pozornie nonszalancką kompozycję na specjalnej otwartej kuchennej półeczce. Kawie na kuchennym stole towarzyszą dizajnerskie nożyczki, którymi właśnie przed chwilą przycinano świeże frezje. Dzieci też ładne – powinny pasować. Ale nie, w gruncie rzeczy pasują coraz mniejszej części społeczeństwa.

Dzieci postarzają.

Kult młodości trwa w najlepsze i nic mu nie zagraża. Nadal będzie w nasilającym się trendzie. Co prawda niektórzy twierdzą, że dzieci odmładzają – bo za rowerkiem się biega nawet, gdy łysina spowija coraz większe zakola, bo znowu się bajki w kinie ogląda i wpada się w kategorię świeżo upieczonych, młodych matek – gdzie młodość owa od metryki dziecka zależy, nie własnej. Ale prawda jest taka, że odmładza nowy mąż lub młodszy kochanek. Co jakiś czas coś nowego. A dziecko wciąż to samo i jak na złość zauważalnie coraz starsze. Niemowlaka zaraz trzeba prowadzić do pierwszej klasy a później kupować garnitur na studniówkę i nijak w tych okolicznościach nie da się twierdzić, że ma się jakieś dwadzieścia lat. Poza tym oko jakieś bardziej podkrążone niż bezdzietnej koleżanki, siwych włosów przybywa po każdym ataku serca spowodowanym dziecięcym skokiem z parapetu, a premia jest akurat na ciągłe wymienianie zbyt małych butów i na botoks nie styka.

Dzieci odstraszają.

Wszystkich! Potencjalnych partnerów, pracodawców, klientów, bezdzietnych bojących się tych wszystkich rozmów o dzieciach i dzieciatych, którzy akurat mają te chwilę, by od dzieci odpocząć. Babcie nawet zaczynają się bać, bo szalików na drutach nie potrafią robić, nie znają się na puszczaniu bajek z tabletu i ciastem ze zwykłym cukrem nie mogą poczęstować. Dzieci nie pasują, utrudniają, kosztują, obciążają, brudzą, ograniczają.

Dzieci się nie komponują.

Ani do przygaszonych świateł w kawiarniach na starówce, ani do torebki Korsa na łańcuszku. Rujnują kakofonią barw skandynawski wystrój wnętrz i zostawiają odciski paluchów na nowej obudowie iPhone’a. Zresztą gdzie to dziecko wsadzić – skoro w jednej ręce Kors, w drugiej telefon? Nawet gdy dziecko ukryć chwilowo, to wylezie jak słoma z butów w najmniej odpowiednim momencie. Matka się sama wysypie, gdzieś między wierszami, ojcu z teczki świnka Peppa wypadnie na biurko. Jeszcze jak ładnie ubrać, dodać stosowny gadżet w tle, rozjaśnić filtrem zaróżowione od zabawy policzki i wrzucić na Instagram, to ujdzie. Ale to tak do piątego roku życia, później słabiej – lajków już tylu nie zbierze.

One po prostu wkomponowują się, gdzieś w okolicach serca. I tak właśnie wszystko co powyżej i wszystko co na świecie i wszystko co jeszcze nastąpi przestaje mieć większe znaczenie. Priorytet jest zdefiniowany, a cała reszta ma zaszczyt być tłem.

PREVIOUS POST

Drewniane tabliczki do nauki liter

NEXT POST

Mam mało - oddam więc tym, dla których będzie to dużo

Related articles

czego nie może matka

Matko! Hej, to ok.

Skąd się biorą dzieci?

  • angie lorek

    cudownie Cie czytac, zawsze mnie zachwycasz, choc rzadko piszę (poprawie sie!). Buziaki!

    • dziękuję :* i rumienię się, że filtr z insta nie pomoże 🙂

  • Agnieszka Kukian

    Ostatni akapit prosto w serce, po prostu pięknie.

  • Aleksandra Greszczeszyn

    Pięknie i trafnie! Mam podobne spostrzeżenia.

  • Dita

    Tyś poradniki powinna pisać i choć ich nie lubię to Twój bym wciągnęła na wdechu.

  • Ech, chciałoby się skomentować, jakoś ładnie i zgrabnie odpowiedzieć, ale po co? Wszystko jest w tekście – nic dodać, nic ująć!

  • No nie komponuje, a człowiek dowiaduje się o tym po fakcie 😉 I jakoś tak źle mu z tym nie jest.

  • ZET

    Cudne to to! ♡ Dzięki, Lucy!

  • Brawo za ten tekst 🙂

  • WOW

  • Kamila Chołodowska

    Wspaniale piszesz. Niesamowita lekkość hmm klawiatury ;)) Kiedy wydasz swoje teksty? 😀

    • Tak „dużo” piszę ostatnio, że musiałaby to być ulotka 🙂

  • Dita

    Kurka czyta sie Ciebie po raz drugi, a przesłanie nadal tak świeże i aktualne.

    • Dobrze, że się aż tak mi teksty nie dezaktualizują, bo nowych nie nadążam produkować – produkcja dzieci pochłania bez reszty 😉